Enthera Ávila
Wydział artystyczny - Taniec
Wiek : 21 lat -rok II
Zajęcia dodatkowe : kółko teatralne,kółko plastyczne
Enthe - bo tak woli być nazywana, jest średniego wzrostu dziewczyną. Zawsze zadbana, włosy wyczesane i nienaganne ubranie. Schludna i lubi dbać o czystość, może jest trochę pedantyczna. Przyciąga pecha i jest gapowata, mimo swojej zwinności. Uwielbia tańczyć, nie tylko balet - uczy się go od małego, ale także inne rodzaje. Umie także ładnie malować i ćwiczy talent na kółku. Kręci się po kawiarenkach, siada przed szkołą i czyta książki, rzadko wychodzi na imprezy, uwielbia jeść słodycze i często też biega po cukierniach i poszukuje smakołyków. Wygląda jak porcelanowa laleczka, która może zaraz się zbić, a mimo to wskakuje na najwyższe drabiny by dorwać się do tego czego chce. Nie lubi jak ktoś ją wyręcza, woli zrobić wszystko sama. Może ci zwrócić uwagę jeśli zrobisz coś źle ( czy to zrzucisz papierek na ziemię, czy naruszysz jej przestrzeń prywatną ) Unika zatłoczonych miejsc i nie lubi, kiedy ktoś ją dotyka bez jej pozwolenia. Takie już swoje fanaberie, nie zobaczysz jej na imprezie, chyba, że ktoś się zlituje i zechce połamać temu aniołkowi skrzydła i dorobić różki. Uwielbia czekoladę i ucieka od problemów. W nocy często zakrada się do sali i ćwiczy do białego rana. Ostatnio coś zrobiłą sobie z kolanem, które coraz mocniej zaczyna ją boleć, a ona nie zamierza nikomu o tym powiedzieć. Uparciuch jakich mało!
[No to jestem, mam nadzieję, że nie jest aż tak źle i obiecuję rozwinąć się w wątkach.
Zajęcia dodatkowe : kółko teatralne,kółko plastyczne
[No to jestem, mam nadzieję, że nie jest aż tak źle i obiecuję rozwinąć się w wątkach.
Był już dość późny wieczór, kiedy Claire stwierdziła, że dzień się jeszcze nie skończył i można zrobić coś pożytecznego. Co prawda była potwornie zmęczona po dwu godzinnych zajęciach zumby, ale nie zamierzała sobie odpuścić. Jak zwykle zabrała swoją torbę sportową i ruszyła na salę. Pogrążona we własnych myślach zupełnie cicho weszła do pomieszczenia co było dziwne jak na nią. - O, cześć - powiedziała dostrzegając nieznaną jej dziewczynę. Zrzuciła z siebie dres zostając w samych bodach. Z przestronnej torby wygrzebała baletki, które wsunęła na stopy. Podeszła do drążka, aby zacząć rozgrzewkę, jednakże cały czas kątem oka przyglądała się nieznajomej.
OdpowiedzUsuńClaire
[Bastuś przybył dopiero co tutaj i pierwszakiem jest, więc raczej się nie znają.. Twoja dziewczynka mieszka w akademiku? ]
OdpowiedzUsuńBastek
[No to możemy to jakoś wykorzystać. Hmm, albo współlokatorka Bastiana wyśle go po coś bardzo damskiego do pokoju obok i tym samym chłopak padnie całkiem zawstydzony, albo potrzebna będzie wprowadzającej się do pokoju koleżance pomoc faceta, albo... nie wiem i może masz jakiś pomysł, o. :D ]
OdpowiedzUsuńBastek
[Pani droga, mimo że Logan ma takie straszne przeszłe wydarzenia na koncie, to nie jest aż takim zboczeńcem, żeby seksualnie dziewczyny wykorzystywać dodatkowo z porwaniem :D Aczkolwiek... Gdybyś zaczęła zobaczymy jak to się potoczy :)]
OdpowiedzUsuń[ Takoś mi dziewczyno to przedstawiła. ja jestem prosty chłopak, myślę prosto więc mi się skojarzyło z jednym :d Od razu ostrzegam, że wolę postować częściej i krócej niż pisać książki pod kartami :) Tak jest przyjemniej. Także czekam niecierpliwie.]
OdpowiedzUsuń[No kochana, przedni pomysł :D]
OdpowiedzUsuńLogan jak to Logan, nie miał nic do roboty. By nie myśleć o rzeczach, które go dosłownie rozpieprzały wewnątrz poszedł do biblioteki. Już tam zauważył eteryczną dziewczynę, której chód był nieco chaotyczny. Szybko przebierała długimi nogami kuląc lekko ramiona. Czyżby tancerka, jednak niezbyt pewna siebie? Nie wiedział. Zebrał się w sobie, wypożyczył ksiązkę, ktora od dawna go interesowała i przypalił końcówkę papierosa siedząc na ławce przed uczelnią. O MERLINIE. Po chwili widział kątem oka jak dziewczyna spotkana już w budynku siada obok niego. Wypuścił powoli dym papierosowy, który gryzł w krtań w jej stronę.
-Będzie Ci przeszkadzać to, że pale? - Zapytał cicho, opuszczając podbródek i taksując ją niewinnym spojrzeniem szarych tęczówek. Trochę jakby ekstrawagancki, może wyzywający, albo normalny facet?
[Czeeść! :D Cudne jest to drugie zdjęcie, ale ja mam bzika na punkcie baletnic, więc pewnie każde by mi się bardzo podobało <3 jest ochota na wątek z Biancą? W końcu prowadzi kółko plastyczne, więc znać się muszą na pewno :> ]
OdpowiedzUsuńBianca
Od razu odpowiedział, bo nie lubił długo czekać, ani długo się zastanawiać nad tym co ma powiedzieć. A to jego wielki błąd, życiowy i nie tylko.
OdpowiedzUsuń-Mogę nie dmuchać w Twoją stronę, jak umówisz się ze mną na kawę. - Odparł, uśmiechając się delikatnie i ściskając ustnik papierosa między palcami. Okulary przeciwsłoneczne zjechały mu trochę z nosa, więc poprawił je na czubek głowy. Był ciepły, upalny dzień, więc bez takich rzeczy nie ruszał się z domu. Dodatkowo jeszcze lustrzane okulary to dobry sposób na podziwianie wdzięków dziewcząt nie zostając oczywisćie za to karconym, albo co gorsze (Broń Merlinie) kopniętym w przyrodzenie.
[No nie wierze jakie upierdliwe to dziewcze, jakieś takie niestabilne psychicznie xD]
OdpowiedzUsuńParsknął śmiechem widząc tą istną etiudę jej niesoordynbowanych z mimiką twarzy zachowań. Niech jeszcze wstanie, rzuci książką, strzeli mu z otwartej dłoni w twarz i pieprznie focha z melodyjką i wesolym, baletowym obrotem.
-Tak. Masz się ze mną umówić na kawę. Teraz. Przecież nie masz nic ciekawszego niż kawa ze mną do roboty. - Uniósł brwi i wyglądał teraz całkiem niewinnie. Może tak niewinnie, że dziewczyna skusi się na szybką kawę. - Nie chcę ślęczeć kolejny wieczór nad książką w samotności. Spacer jest lepszym rozwiązaniem. - Wzruszył ramionami i przypomniał sobie jej pytanie. - Owszem, będę tak długo palił te papierosy i na Ciebie dmuchał aż mnie zemdli.
[O, już wiem. Bianca będzie potrzebowała pilnie zapalić, a w ich kochanym akademiku obowiązuje zakaz. Żeby mieć wytłumaczenie dlaczego wałęsa się o 2 nad ranem po dziedzińcu, zorganizuje Entherze warsztaty ze szkicowania księżyca. Haha :D]
OdpowiedzUsuńNigdy nie lubiła nocy. Zbliżający się wieczór oznaczał kolejne nieprzespane godziny, wygniecione prześcieradło od przewracania się z boku na bok i rozpoczęte opakowanie pigułek nasennych. Nie zawsze je brała. Czasami pogrążała się w lekturze książki, słuchała muzyki albo leżała spokojnie, czekając, aż i ją porwie błogi odpoczynek. Jej problemy były kolejnym powodem, dla którego prowadziła aktywny tryb życia. Zapełniała sobie każdą wolną chwile, aby pod koniec dnia być jak najbardziej zmęczona. Przywykła do tego, że taka już jej natura i nie pomogą tutaj żadne magiczne specyfiki. Następnego dnia czekał ją ciężki dzień. Miała wstać bladym świtem i trenować do upadłego razem z grupką najlepszych dzieciaków, przygotowując ich do wrześniowych zawodów. Jej organizm jak na złość, nie przyjmował do wiadomości tego, że akurat dzisiaj, ten jeden jedyny raz powinien wypocząć. Wiedziała, że musi coś zrobić i po chwili namysłu, zerwała się z łóżka, chwyciła w dłonie paczkę fajek, pod pachę włożyła szkicownik i wyszła na palcach z pokoju. Skręciła korytarzem w prawo i zapukała do pierwszych drzwi w korytarzu, czekając, aż mieszkająca w środku dziewczyna zwlecze się z łóżka.
[ hahahahahahaha nie wierze jaka trzpiotka, ta Twoja Enthea :D ]
OdpowiedzUsuńTrochę nie wiedział czy ma ją traktować poważnie, czy nie bo w trzy sekundy ze złośnicy zmieniła się w małą dziewczynkę.
- Moja droga, zdradź mi swoje imię, to powiem Ci czy nadal będę palił aż do zarzygania, czy zaniecham tych nieczystych obrządków. - Jeśli ona była szczera, to dlaczego on nie mógł być? Zdjął okulary, przydepnął niedopałek butem, poprawił pedantycznie mankiety koszuli. Tylko w tym przypadku był pedantem. - Mam nadzieję, że przestaniesz się bać albo marudzić i się uśmiechniesz. Tak wygladasz najładniej - Wzruszył ramionami i juz teraz wyglądał całkiem niewinnie. - Może pójdziemy tam? tam jest taki park ze źródełkiem, a obok jest mała kawiarenka. Znam tamte strony. Mam ochotę na latte, a Ty?
[ Obdarować ciachem powiadasz... A tak swoją drogą- my się znamy :D]
OdpowiedzUsuń[ Sama zgadnij- to nie jest takie trudne :D]
OdpowiedzUsuńTen komentarz został usunięty przez autora.
OdpowiedzUsuń[ Mamy wspólnego "znajomego"- Jina. ]
OdpowiedzUsuń[ Obraziłby się jakby to usłyszał... Wysil pamięć wstecz, Słonko. Jakieś... 6 lat :D
OdpowiedzUsuńDo podpowiedzi- byłyśmy razem w kinie :D]
[ Bingo!
OdpowiedzUsuńZoo.. Nie wiem, Toffi pewnie za tobą tęskni, co?]
On dużo wybaczał. Był facetem, który potrafił nawet wybaczyć nieprzemyślanego kopa w przyrodzenie, jednak radził stosować ten sposób kary z umiarem.
OdpowiedzUsuń- Nie zwykłem robic sobie z urodziwych i trzpiotkowatych dziewcząt żartów. Po prostu pomyślałem, ze skoro się nudzisz Enthe, skoro ja się nudzę, to powinniśmy wypróbować Latte w tamtej kawiarence. A nuż będziemy potrzebować tej znajomości w przyszłości, kiedy zacznie się semestr zimowy w koledżu? – Wzruszył ramionami i zaprowadził dziewczę do kawiarenki. Była to kawiarnia z ogródkiem, przy parku, jednak wybrał dla nich miejsce wewnątrz. Trochę było tu na jego oko zbyt pudrowo i dziewczęco, słodko i glam, ale dziewczyna pasowała tu znakomicie. Wręcz wyśmienicie, palce lizać. Szkoda, że chciało mu się rzygać od różowych dodatków na ścianach.
Ciemnowłosy zamówił dwie kawy i dwie porcje lodów, wyciągnął paczkę papierosow i zaczął palić. Kij że nie można. Pani kelnerka nawet nie zwróciła uwagi, kiedy strzepnął popiół do różowej doniczki z jakimś badylem. Albo kwiatkem. Cholera wie.
- Pobawmy się w pytania, żeby się lepiej poznać. Skąd pochodzisz?
Dumny był z siebie Bastek, bo oto wreszcie udało mu się całkowicie rozpakować, poznać nieco bliżej ze współlokatorką, zorientować się, gdzie tu można dobrze zjeść i wypić, ale przede wszystkim przestało go męczyć to emocjonalne zmęczenie, które wynikało z tego, iż zwyczajnie za dużo ostatnio się działo. Nowe, nowe, nowe. Wszystko nowe, a on biedny sam tutaj. Sam oczywiście do czasu, bo teraz, kiedy zaznajomił się już z kilkoma osobami, poczuł się już swobodnie i wcale nie tak samotnie, ot co. Chyba niczego mu nie brakowało. Przynajmniej na razie. Cieszył się, że i Claire, z którą dzielił pokój, była taką samą bałaganiarą jak on - jeśli nie gorszą. Przynajmniej nie słuchał wiecznego zrzędzenia i nawoływania do sprzątania. Bo kto by się tam przejmował, że u nich w pokoju prawie podłogi nie widać? Taaa...
OdpowiedzUsuńSzedł sobie korytarzem właśnie i wracał z zakupów, kiedy nagle był świadkiem nieprzyjemnego zderzenia się uroczej dziewczyny z mniej sympatyczną podłogą. I po kartonie, ale czy i ona jest w kawałkach? Tak, szybko należało to sprawdzić. Podszedł więc do niej pospiesznie, postawił reklamówki na ziemi i wyciągnął w jej stronę obie dłonie.
- Ten, kto Cię zostawił z tym samą, musi być niezłym draniem. Mniemam, że jesteś w jednym kawałku i nie będzie trzeba transportować Cię pod czujne oko lekarskie - odezwał się z uśmiechem. - Choć jeśli zajedzie taka potrzeba, to służę pomocą.
Tak, to właśnie cały Bastek. Kochany z niego chłopak, ale lepiej nie używać przy nim tego słowa. To samo tyczyło się przymiotnika "uroczy". Zdecydowanie za często za pomocą tego słowa go opisywano. Czasem czuł się przez to mniej męski. Czy prawdziwy facet dzisiaj musi być nieczułym draniem, który ma zlewkę na wszystko? Ech, co to się porobiło na tym świecie?
Bastek
[Taki, podobny wąteczek, już niestety zaplanowałam z Claire, więc nie przejdzie. ;)]
OdpowiedzUsuń[A taki wątek już prowadzę z Aredhel xD. Przykro mi, ale kreatywnie jestem nieco wyczerpana i kompletnie nie mam pomysłu.]
OdpowiedzUsuńRozjeżdżając się na drążku w szpagat skupiła spojrzenie na nieznajomej dziewczynie. Nie kojarzyła jej ze swojego roku, ani z wyższych, czyli musiała być pierwszakiem, albo drugoroczna. Nie lubiła w większości uczniów drugiego roku, bo odbijało im wtedy strasznie. Czuli się nagle pewni siebie, czując, że mogą wszystko. Kupa, nie mogli. Byli tacy sami jak reszta uczniów.
OdpowiedzUsuńJeszcze raz obrzuciła dziewczynę spojrzeniem jakby rozważając czy warto jej się przedstawić.
- Claire - rzuciła w końcu podnosząc jedną nogę, kiedy była już dostatecznie wysoko pomogła sobie ręką i nagle noga znajdowała się tuż przy twarzy, a sama blondynka właśnie zrobiła szpagat stojąc jedną nogą na podłodze. Nie wiadomo czemu dziewczyna się nie odzywała. Albo miała zły humor, albo... nie miała ochoty?
Prawdę mówiąc nie wyobrażał sobie, by po takiej akcji myśleć o niej źle. Nie, po po pierwsze nie wyrabiał sobie zdania o ludziach, nie znając ich kompletnie, a po drugie to, jak się teraz zaprezentowała w tej całej sytuacji zasługiwało na to, by nadać jej przymiotnik urocza. I to w pełnym tego słowa znaczeniu. Nie musiała się przejmować, bo spójrzcie tylko na tego Bastiana. Czy on mógłby być zły dla tej niewinnej istoty, która zwyczajnie została sama z tym wszystkim i woła niesłyszalnie o pomoc? Ludzie są okrutni.
OdpowiedzUsuńDrań. Zdecydowanie drań z tego gościa. Jak mógł zostawić taką dziewczynę samą z masą zapewne wielu rzeczy do przeniesienia? Zostawił kobiecie samochód i już nie pomógł? Co z niego za facet? Żaden normalny na pewno by czegoś takiego nie odwalił, a i kobiecie się nie zostawia swojego auta. Tak, to zdecydowanie zbyt ryzykowne posunięcie, bo nigdy nie wiadomo, w jakim stanie zostanie mu ono zwrócone.
- A wiesz, co ja myślę?/ Myślę, że ten pan właśnie przestał być Twoim znajomym. Jedyne, co go mogłoby usprawiedliwić, to poród żony, ale wnioskuję, że żadna go na stałe nie chciała i takiej sytuacji nie było - stwierdził jasno, przyglądając się jej.
Wyczuł w jej głosie jakieś takie zaniepokojenie, zdenerwowanie, ale wolał nie komentować. W końcu to mogłoby niezręczne, a ona wystarczająco dużo niemiłych przygód dzisiaj miała. Po tym jednak, co powiedziała później, stwierdził, że dziewczę to musi być bardzo pozbawione pewności siebie i najwyraźniej zakompleksione. Tamtemu powiedziała tak samo i on najzwyczajniej w świecie to wykorzystał. Skoro jednak Bastek zaoferował, że pomoże, to pomoże. Choćby i się waliło i paliło, to jednak nie mógłby jej teraz samej z tym zostawić.
- Coś Cię boli, Enthe? - zapytał, przyglądając się jej ponownie. Tak na wszelki wypadek. Niby wyglądało na to, że jest w jednym kawałku, ale wolał się upewnić.
- Bastian - przedstawił się również i uśmiechnął ładnie. - Miło mi Cię poznać.
Bastek
[No hay problema, czy jak to tam mówią Hiszpanie. Najważniejsze, że teraz należysz do naszej rodzinki. Co do wątku to może jakieś spotkanie późnym wieczorem? Mój Danny gra w kosza, więc mógłby wiedziony impulsem iść na salę już po pracy, tak po północy, a twoja Enthe szłaby na salę do baletu/baletową (?) i spotkaliby się, oboje zaskoczeni, że ktoś jeszcze tam oprócz ich samych tam jest o takiej porze.]
OdpowiedzUsuń[Możesz zacząć, bo ja i tak mam nieco odpisywania. Co do długości, bo ja wiem, takie średnie. Przez parę dobrych lat nie byłam aktywna na grupowcach, wtedy jeszcze epopei nikt nie pisał, także muszę się do nowych standardów przyzwyczaić ;)]
OdpowiedzUsuń- I to, i to - odpowiedziała odchodząc od drążka. Wyjęła z torby pointy i zdjąwszy baletki założyła je i zaczęła wiązać. Robiła to szybko, ale nie byle jak. Podniosła się z podłogi i z lekkim stukotem gipsu podeszła do lustra i stanęła do niego bokiem kładąc lewą rękę na drążku, a prawą przyjęła pozycję pierwszą zrobiła piętnaście battement, po czym odwróciła się i powtórzyła czynność drugą nogą.
OdpowiedzUsuń- Przygotowuję się do przesłuchanie - dodała odwracając się przodem do lustra i spoglądając na Enthe w nim. Zaczęła wspinać się na palce, aby jeszcze bardziej rozgrzać stopy.
On nie wiedział, że dziewczyna kryje się za maską. A przede wszystkim, nie wiedział po co te wszystkie maski. On sam dobrze wiedział, ze na niego już żadna maska nie pasuje. Był po prostu skurwielem, potrzebował terapeuty, potrzebował dużo papierosów i coca coli. I kawy. Ponad 10 kubków dziennie. Musiał zastępować uzależnienia innymi. Jedne rzucał, wpadał w drugie. Jednak nic nie zastępowało Loganowi działki. Pięknego grama, który wynosił go w niebo.
OdpowiedzUsuń- Z Amsterdamu. Z samego wulkanu skurwysyństwa. Z samych bram piekieł. – Wyszeptał, bo już wiedział, że to pytanie które zadał było złe. Złe, bo wiedział, że dziewczyna odbije piłeczkę. I wiedział, że to kurewskie uczucie zaraz znów go ogarnie. Zamknął kubek kawy w dłoniach, bo kelnerka przyniosła ich zamówienie. Lody wydawały się takie słodkie, jak cale to wnętrze knajpki. Faktycznie, jakaś papuga się na nie zrzygała. Ale może będzie smaczne.
- Jestem Logan. A ja wiem, jak się nazywasz. Wiem nawet gdzie mieszkasz. I nie pytaj mnie skąd, bo nie pamiętam. Mam wrażenie, że Cię znam, mam nieodparte wrażenie, że już kiedyś z Tobą rozmawiałem. Ale może to było jakies inne wcielenie.
[To nie jest żaden problem, naprawdę. :) I pomysł mi się podoba, mam jedynie małe pytanie. Mianowicie, mogliby się tak kojarzyć? Powiedzmy, że ktoś ich kiedyś sobie przedstawił i choć nie znają się prawie w ogóle to mówią sobie "cześć" na korytarzu?]
OdpowiedzUsuń[Och, zależy. Raz chciał skakać z drugiego piętra na miotle, bo myślał, że poleci, albo zamiast spadochronu próbował użyć worka na śmieci. Dziwny on. A skoro dziewczyna biega po cukierniach, to kiedyś, kiedy Jamie jeszcze tam pracował, mogli się poznać. Tacy dobrzy znajomi, o. I Holendrowi zachciało się nauczyć tańczyć, a więc "zmusił" koleżankę, żeby go czegokolwiek nauczyła.]
OdpowiedzUsuńJamie
A wszystko wykonywała bardzo dokładnie. Kiedy coś jej nie wyszło zaczynała od początku, aby osiągnąć perfekcję. I to, że ktoś tutaj był wcale jej nie odpowiadało. Wolałby mieć całą salę tylko dla siebie i katować się, aż do pożygu.
OdpowiedzUsuń- Przygotowuję się do roli czarnego łabędzia - z krótkich ruchów stopą przeszła na skoki, przez co w sali słychać było stukot point o parkiet. - A co, wybierasz się też? - zapytała rzucając jej dziwne spojrzenie.
[Dziękuję bardzo, zdjęcie również mi się podoba, bo nie pokazuje od razu z kim mamy do czynienia. Enthera wydaje się niezwykle interesującą kobietą i rzeczywiście, wątku sobie nie odmówię. Preferuję wątki średnie bądź długie, z pewnością niemniej niż trzysta słów.]/Javier
OdpowiedzUsuń[Byłabym wdzięczna za rozpoczęcie, a wątki to średnie, byle żeby nie były za krótkie. ;) I nie musisz się spieszyć, jako że odpiszę dopiero po 26 sierpnia, bo wyjeżdżam na obóz.]
OdpowiedzUsuń