Tabitha Smith
Ekonomia
III rok
pokój numer 206
niemowa
Rodzina nie gwarantuje perfekcji. I choć jej rodzice nigdy nie narzekali na brak pieniędzy-bo tatuś był współwłaścicielem firmy budowlanej, a mama księgową w ogromnej korporacji-to ich dziecko nie urodziło się perfekcyjne. Wszyscy zawsze twierdzili, że dobre geny to dobre dziecko. Nie prawda. Dziecko to efekt przypadku, jakiś krzyżówek genetycznych, które nie zawsze się sprawdzają. Miał urodzić się Samuel-mądry, zdrowy i silny chłopiec, który miał mieć ciemną karnację po mamusi i talent wokalny po tatusiu. Niestety. Na świat przyszła Tabitha. Dziewczynka, z którą od razu coś było nie tak. Urodziła się strasznie brzydka i w cale nie płakała. Nie miała ciemnej skóry, tylko lekko zabarwioną na brązowo. Włosów nie miała, a oczy były jakieś dziwne. Dziecko rosło i stawało się coraz to większe. Było pojętne, szybko zaczęło chodzić. I choć miało być idealne w cale takie nie było. Nie rozrabiało, nie niszczyło zabawek, nie krzyczało. Nie krzyczało bo nie mogło. Tabitha okazała się niemową. Leworęczna, brzydka niemowa zawiodła swoich rodziców, którzy widzieli w niej przyszłą gwiazdę estrady. Starali się ją pokochać taką, jaką jest, choć nie spełniała ich wymogów.
Wyrosła na dobrą dziewczynę. Choć ni potrafi mówić ma świetny kontakt z rówieśnikami. Zawsze miała wielu znajomych. W końcu lubiła się bawić, nigdy z nikim się nie kłóciła(no bo i jak?!). Z czasem robiła się coraz ładniejsza, a chłopcy zaczęli się nią interesować. Miała wielu adoratorów, ale nigdy nie pozwoliła się żadnemu zbliżyć bardziej niż na sferę cielesną. Nigdy nie pozwoliła poznać siebie, swojego wnętrza. Jakaś gruba bariera przeszkadza w poznaniu jej. Dopuściła do siebie tylko kilka osób w swoim życiu. Od zawsze była matematycznym geniuszem. Zapamiętywała wzory, szybko rozwiązywała zadania, najtrudniejsze obliczenia potrafiła rozwiązać w głowie. Fizyka i astronomia to kolejne jej pasje, które uwielbia pogłębiać czytając książki i oglądać filmy tematyczne. W ogóle często można ją zobaczyć z książką w ręce, bo uwielbia czytać. Nie trafi science fiction, ale dramaty i romanse pochłania namiętnie. Przesiaduje w cieniu drzew i czyta.
Wybiła się ponad metr sześćdziesiąt o sześć centymetrów. Ma ciemniejszą od innych cerę, ale daleko jej do faktycznej mulatki. Ma ciemne, duże oczy i farbowane na blond włosy. Zawsze można zobaczyć ją w kolorowych lub lateksowych legginsach oraz męskich podkoszulkach, pod którymi ukrywa piersi w miseczce C. Na stopach trampki, na nadgarstkach mnóstwo bransoletek. Na głowie często czapka. Włosy naturalnie się kręcą. Zawsze ma mocno pomalowane rzęsy i usta. Ma mnóstwo szminek, które dopasowuje do legginsów.
Zawsze ma przy sobie notes i coś do pisania, aby jakoś móc się dogadać z tymi, którzy nie znają języka migowego.
[Na zdjęciach piękna Rita Ora.
Karta krótka, ale po prostu chciałam już zacząć wątkować. Kiedyś ją zrobię lepszą, obiecuje :)
Zapraszam do wątków i powiązań]
[ Mogę pokochać za piosenkę w tytule :) ]
OdpowiedzUsuń[Bardzo chętnie, aczkolwiek wątków, moja droga Nutello nie zaczynam :D Nie wychodzi mi to.]
OdpowiedzUsuń[Tak, ja też je kocham *.* Mam nadzieję, że na blogu nie będzie zbyt dużo rudzielców, ponieważ wtedy Aredhel nie będzie taka unikatowa xD Chociaż nawet pomijając kolor jej włosów, i tak pewnie trochę by się wyróżniała :D
OdpowiedzUsuńI oczywiście na wątek jestem chętna, wczoraj się nawet zastanawiałam nad powiązaniem.
Szczególnie, że intryguje mnie to, że Tabitha jest niemową. Fajnie może wyjść wątek między dziewczynami ^^
Jakieś pomysły? ;]
[To może z biblioteki? Imprezy są już przereklamowane :D
OdpowiedzUsuńAle w sumie nic ciekawego, co byłoby związanego z biblioteką, nie przychodzi mi do głowy. Masz jakiś bardziej dokładny pomysł czy mam pomyśleć o czym jeszcze innym? ;> To również może być coś związanego z kawiarnią, w której pracuje Aredhel.]
[O! Niemowa. ;D Hm... Pomysły, pomysły. Ciężko ich poznać ze sobą, skoro ta mała nie ma możliwości żeby się choćby przedstawić, a zagadanie do niej pewnie jest bez sensu... xD Może jej w czymś pomoże? Nie wiem, będzie wracała z imprezki i ktoś ją napadnie? Albo na imprezce..? Bo Aaron jest ochroniarzem przecież. ;)]
OdpowiedzUsuń[Pasuje mi. Zaczniesz? :)]
OdpowiedzUsuń[Kurde, już sama nie wiem. Ciężko stworzyć wątek, który nie znudzi się po kilku komentarzach -.-']
OdpowiedzUsuń[Może zróbmy tak, że oni się już dobrze znają? Wiesz, łatwiej jest z kimś tak pisać niż znowu wszystko zaczynac przerabiac od nowa itd. Bez sensu ciagle poznawac mnóstwo ludzi. Niech Tab wpadnie do Logana do akademika upiec z nim sernik :D]
OdpowiedzUsuńBywały sytuacje, w których Aaron żałował, że jest ochroniarzem. Ochroniarz nie miał prawa uderzyć nikogo, nawet jeśli ewidentnie mu się to należało. Mógł używać siły fizycznej, mógł użyć nawet kajdanek, pałki, czy paralizatora, ale… Bywały sytuacje w których najzwyczajniej w świecie należało gościowi sprać mordę, wybić kilka zębów. A jemu niestety zależało na pracy, która była jego jedynym źródłem zarobku…
OdpowiedzUsuńAle od początku!
Bo początkowo, w zatłoczonym klubie, w którym Jegear był ochroniarzem, nikt nie zauważył co się święci. Dziewczyna nie krzyczała, szarpała się nieco, ale… Nie miała możliwości głośno wzywać pomocy. A kto mógłby przewidzieć taką ewentualność? Dla Aarona para pod drzwiami była… Parą migdalącą się pod drzwiami, powoli przemieszczającą się w stronę wyjścia z pewnością w celu migdalenia się w innym miejscu. Nie zwrócił na to specjalnej uwagi. I pewnie tamten gość wyprowadziłby Tab przed klub, zabrał ją, gdzie mu się żywnie podobało i zrobił z nią na co miał ochotę, gdyby nie fakt, iż ochroniarz zdecydował się poprosić barmankę o szklankę wody, która miała przynieść ukojenie w takim nieprzyjemnym zaduchu. I wtedy właśnie zauważył znajdującą się obok jego przedramienia karteczkę. „Nie potrafię mówić” głosił nakreślony starannym pismem napis. I teraz dopiero Aaron się spiął. Spojrzał w kierunku drzwi, przez których próg już pewien mężczyzna przeprowadzał pewną dziewczynę.
Bogowie! Serio?! Serio ktoś próbował wykorzystać fakt, że ta mała nie ma możliwości krzyczeć?!
I w tym momencie właśnie nasz ochroniarz pożałował, że nie może zrobić temu facetowi z twarzy marmolady.
Mógł za to zrobić coś innego.
Ignorując zupełnie dłoń, która wyciągała w jego kierunku szklankę z wodą, odbił się od baru i przecisnąwszy się przez tłum dotarł do wyjścia, w którym już stała tamta dwójka.
- Proszę zostawić tę pa… - Zagaić miał Aaron swym standardowym, zimnym, oschłym i nieprzyjemnym dla ucha tonem, gdy pseudofan koszykówki odwrócił się, by z agresją w oczach wymierzyć mu pięścią w twarz.
Tego jako ochroniarz dzięki bogom mężczyzna mógł się spodziewać. Pochwycił go za nadgarstek nie pozwalając na to, by cios dotarł do jego twarzy. Wykręcił mu rękę i rzucając krótkie spojrzenie dziewczynie, sprawdzając, w jakim jest stanie rzucił:
- Proszę tu zaczekać. – Nawet tu brzmiał jakby był wkurwiony i… Miał ochotę nawet i ją uderzyć!
Tak czy owak gościa wyprowadził i nawet minuta nie minęła, gdy wrócił do dziewczyny.
- Wszystko gra? - Tak zapytał profilaktycznie spoglądając na nią od góry do dołu, taksując spojrzeniem. Jakby sprawdzając, czy tamten przypadkiem krzywdy jej Ne zrobił.
[RITA!<3]
OdpowiedzUsuńJamie
[Łojacie. Trochę mnie zaskoczyłaś, nie mam pojęcia jaki wątek przeprowadzić i jak się z nią dogadać, Sidney za wczesnych czasów harcerzenia nauczyła się tylko alfabetu migowego.]
OdpowiedzUsuńMoże to wredne i nietaktowne, ale kompletnie nie interesowało go co dziewczyna ma do powiedzenia i nawet nie próbował się skupić ani na ruchach jej warg, ani na dłoniach, które pokazywały mu gesty, których nie rozumiał. Ani nie próbował zrozumieć, choć pewne niektóre z nich były dość oczywiste. Po krótkich oględzinach stwierdził najwidoczniej, że z dziewczyną wszystko w porządku.
OdpowiedzUsuń- Chcesz iść do domu? Zamówić ci taksówkę? – Jakby na to nie spojrzeć była wzburzona i mogła stracić chęci do zabawy, prawda?
On jej odwieźć nie mógł, bo zostało mu jeszcze kilka chwil pracy tutaj. Ta… Kilka chwil. Tutaj pracowało się do ostatniego klienta.
Właściwie taka kobieta miałaby swoje plusy! Nie ględziła za uchem.
- Nie powinnaś tu przychodzić sama. – Tak rzekł z nieprzyjemnym grymasem zdradzającym kłębiącą się w tym wielkim ciele irytację. – Następnym razem daj znać ochronie, żeby ktoś miał cię na oku. W końcu potrafisz pisać, nie? – Ano… Potrafiła.
Gdyby do tego wszystkiego nie potrafiła, z pewnością nie zorientowałby się w tak szybki sposób co się dzieje.
Właściwie tamta karteczka ją uratowała. Tylko, że po prostu… Jego dłońmi.
[dobra twój komentarz rozwalił i zdziwił mnie xD wątek czemu nie, myślę ze się dogadają ze względu na podobieństwo podejścia do życia, oboje trzymają innych na dystans. Można zrobić jakąś starą znajomość, może znają się od dziecka i głównie ze względu na tą znajomość Dante nauczył się języka migowego, co ty na to? :D]
OdpowiedzUsuń[spoko zaczynaj kiedy chcesz, ja i tak możliwe że zaraz zniknę ;/ a spotkać się mogą np w parku, pójdą na spacer z psem Kurtza ;P]
OdpowiedzUsuń[Rzeczywiście, chociaż samo w sobie nie jest mistrzostwem fotografii]/Javier
OdpowiedzUsuń[oj joj joj.... jakie miłe powitanie ;) Na wątek jak najbardziej jestem chętna. Masz może jakiś konkretny pomysł?
OdpowiedzUsuńCo powiesz na powiązanie? Przyjaciółki, znajome? Hmm... mogłybyśmy rozpocząć wątek od małej 'lekcji' języka migowego. Leile na pewno irytuje fakt, iż nie może w pełni sprawnie porozumiewać się z Tabithą. Co ty na to?
ps. Miałaś świetny pomysł na Tabithe. Gratuluje :)]
~Leila
[Również witam i dziękuję serdecznie. :) Wątek chętnie bym jakiś poprowadziła, ale nie mam zbytnio pomysłu na niego. Może tak: Johnny jest taką życiową sierotą, iż nawet nie zna języka migowego. I pewnie przy pierwszym spotkaniu nie zauważył, że Tabitha jest niemową. Co do reszty wątku to mam - niestety - pustkę w głowie.]
OdpowiedzUsuń