Aktualności

Lucy Fitzgerald, Annabelle Sanders, Rose Deckard zostały usunięte.
Aktualnie czystki brak. Jak na razie! :D

11 sierpnia 2013

Santa Claus, ekhm, Danonek is comin' to town.


DANONEK
Daniel Coleman, 22 lata.
Wydział techniczny, architektura. II rok.
Kapitan szkolnej drużyny koszykówki.

Don't you cry for the lost, smile for the living 
Get what you need and give what you're given 
Life's for the living so live it or you're better of dead

     Danny to typ studenta rozkochanego w jedzeniu ze stołówki i zniżkach dla uczniów. Najchętniej nigdy nie wyprowadziłby się z pokoju numer 208. Nietrudno odnaleźć go po zajęciach grającego na boisku w koszykówkę lub szwendającego się po terenie college'u. Jeśli opuszcza kampus, to najchętniej udaje się do Inner Harbour. Po roku studiowania ekonomii zmienił zdanie i przeniósł się na architekturę ku niezadowoleniu rodziców. Baltimore upodobał sobie jeszcze jako dziecko, kiedy przyjeżdżał tu z siostrą na wakacje do dziadków. Chciałby tworzyć budynki, które byłyby wyrazem jego miłości do miasta. Dorabia, pracując w weekendy w barze Max Taphouse.
    Uwielbia przybywać z innymi, jest prawdziwą duszą towarzystwa. Swoim optymizmem stara się obdarować wszystkich wokół. Wariackim zachowaniem potrafi rozgonić deszczowe chmury i natychmiast sprowadzić w to miejsce słońce, co zostało potwierdzone naukowo. To typ człowieka, który zauroczy każdego swoją bezpośredniością i gadulstwem. Wciąż jeszcze musi nauczyć się być bardziej odpowiedzialny, ale na to przyjdzie jeszcze czas.
  

Tęskniliście, prawda? Minęło milion lat od mojej ostatniej przygody z blogiem grupowym (dość powiedzieć, że dopiero uczę się blogspota), także wybaczcie wszelkie potknięcia.  Zastanawiałam się nad adopcja nowej postaci (od tamtego czasu dorobek zdjęciowy Stephena Collettiego powiększył się chyba o dwa zdjęcia), ale spójrzmy prawdzie w oczy, BIC nie byłby kompletny bez Danonka ;)

20 komentarzy:

  1. [Daaaaani! Pewnie, że tęskniliśmy!!!]

    OdpowiedzUsuń
  2. [Witam. :D Jakieś pomysły na wątek? ;)]
    - Beatrice Skywalker

    OdpowiedzUsuń
  3. [Danonek! Welcome back :D
    A tak w ogóle to mam takie pytanie. Skoro Daniel przez rok studiował ekonomię, a potem przeniósł się na architekturę, to nie powinien być o rok starszy? Czyli zamiast 22, mieć 23 lata? :D]

    OdpowiedzUsuń
  4. [Daaanonek! :D Pamiętasz Alexis? :> ]

    Bianca

    OdpowiedzUsuń
  5. [Mi jak najbardziej pasuje :) A znają się już czy raczej nie? Bo jak nie to wymyślasz jak ich poznać ;p]

    OdpowiedzUsuń
  6. [Naprawdę mnie pamiętasz? Jak się cieszę! :D
    Dobra, mam pomysł na wątek idealnie w stylu Aredhel xD Któregoś dnia Danny będzie rzucał na boisku do kosza i Aredhel go zauważy. Zawsze będzie męczył ją fakt, że jeśli chodzi o sport to ma kompletnie dwie lewe ręce do tego - koszykówka pod tym względem nie jest u niej wyjątkiem. Dlatego jak gdyby nigdy nic, podejdzie do chłopaka i spyta go, czy nauczyłby ją chociaż paru podstaw. Aredhel nie ma jakichkolwiek zahamowań, więc spokojnie mogłaby podejść do nieznajomego i o coś takiego spytać xD]

    OdpowiedzUsuń
  7. [To był chyba najlepszy czas na blogach grupowych. Też wszystko pamiętam, imprezy na czatach, butelkę i łyżwy. A Danonek miał misia Leosia, którego swatalismy z przytulanką Alexis :D mam nadzieje, że skusisz sie na wątek z Biancą i coś wykombinujemy]

    OdpowiedzUsuń
  8. [Może by spróbował swoim wariactwem zarazić Enthe? Ja w prawdzie nie byłam na poprzednim BIC ale myślę, że to nie problem nie? Masz jakiś pomysł czy mamy z Enthe myśleć? :D]

    OdpowiedzUsuń
  9. [A to dlaczego "Walker" aż tak ci się wbiło w pamięć? xD]

    To był impuls. Kiedy Aredhel zobaczyła nieznajomego chłopaka, który płynnie skoczył do góry i z takiej odległości trafił do kosza, pomyślała, że to naprawdę piękne. I nadzwyczajne. Jak można rzucać tak celnie? Jak można w ogóle się tak ruszać, nie potykając się o własne nogi? Rudowłosa zdecydowanie nie miała zdolności do sportu, jednak nie zniechęcała jej to do próbowania. Przecież chociaż trochę mogła poprawić swoje umiejętności, prawda?
    Właśnie dlatego bez cienia zawahania podeszła do nieznajomego chłopaka i uśmiechnęła się do niego szeroko.
    - Cześć, nieznajomy. Mogę cię wykorzystać? - spytała, wciąż się uśmiechając, a kiedy zobaczyła minę chłopaka, zdała sobie sprawę, jak dziwnie musiało to zabrzmieć. Roześmiała się cicho. - Nie, nie, nie chodzi mi o nic takiego! Chciałam tylko, abyś nauczył mnie grać w kosza! Chociaż trochę! Chciałabym chociaż raz rzucić piłką i trafić - stwierdziła z rozbawieniem i dopiero w tym momencie zdała sobie sprawę, że jest pewien problem. Przeniosła wzrok w dół i spojrzała na swoją jasnolimonkową sukienkę, którą zresztą sama zaprojektowała oraz na buty na niezwykle wysokim obcasie.
    - Ups... To może okazać się sporym utrudnieniem.
    Normalny człowiek zdałby sobie sprawę znacznie wcześniej, że nie jest ubrany jak na trening sportowy. Niestety Aredhel na takie szczegóły zwracała uwagę znacznie później.

    OdpowiedzUsuń
  10. [Ja mam Błękitka, który leży sobie grzecznie na dnie jakiegoś pudła :D <3 pasuje mi, więc już zaczynam :> ]

    Bianca nie była miłośniczką rowerowych wypraw. Dużo bardziej wolała biegać. Jazda po ulicach była dla niej męczarnią i zamiast oczyszczać swój umysł, ona zastanawiała się jak uniknąć wypadku drogowego i bezpiecznie przemknąć do akademika. Nie wsiadała na rower dobre kilka miesięcy, a kiedy po raz ostatni próbowała się z nim zaprzyjaźnić, omal nie została potrącona przez niedzielnego kierowce. Postanowiła jednak przełamać swoją niechęć i któregoś słonecznego ranka, ubrała się wygodnie, a do małej, sportowej torebki spakowała najpotrzebniejsze rzeczy. Miała zamiar wybrać się poza miasto, a żeby nie spanikować na widok ciężarówki, wyznaczyła sobie znacznie mniej ruchliwą trasę. Biedna Bianca, powtarzała sobie w myślach, że na pewno nikt jej nie stratuje i pełna nadziei, wyruszyła w swoją podróż. Na wszelki wypadek zachowywała czujność, rezygnując nawet ze słuchania muzyki. Byłaby skłonna powiedzieć, że zaczęło jej się to podobać, gdyby jakiś chłopak nie wyjechał nagle z bocznej uliczki i nie przeciął jej drogi. Zahamowała gwałtownie, ale zaraz zreflektowała się, że ktoś może wjechać w jej tył i znowu dotknęła pedałów, doganiając go. Rozpoznała w nim kapitana ich szkolnej drużyny koszykówki, ale za nic w świecie nie wiedziała jak on się nazywa. -Hej, omal mnie nie zabiłeś! - wykrzyknęła, rzucając mu kątem oka groźne spojrzenie i coraz bardziej przyśpieszając. Co jak co, ale kondycje to ona miała niezłą i wcale się z tym nie kryła.

    OdpowiedzUsuń
  11. [Ja mam zacząć tyy chcesz zacząć? Jak ja to jaka długość Ci odpowiada? :D]

    OdpowiedzUsuń
  12. [Nawet o tym nie wiedziałam :D]

    Aredhel zmarszczyła brwi, zastanawiając się nad propozycją chłopaka. Cóż, nie było to niemożliwe, gdyby miała na sobie spodnie, a nie samą sukienkę. Nawet jeśli przebierze się w jego koszulkę, to co założy na dół? To był już pewien problem, a nawet Rasac nie planowała biegać po boisku w samej bieliźnie. Nawet ona miała jakieś ograniczenia.
    - Dobra. Daj mi dziesięć minut!
    Rudowłosa nie czekała na odpowiedź chłopaka. Usiadła na sąsiedniej ławce i wyjęła z torebki jakiś materiał, igłę i nitkę. I zaczęła szyć. Tak, zaczęła tworzyć krótkie, przewiewne spodenki z materiału, który miała. Co prawda w tak krótkim czasie i z takiego materiału trudno było stworzyć coś wystrzałowego, ale coś zdatnego do noszenia się dało.
    - Gotowe - stwierdziła, podnosząc do góry spodenki. Zmarszczyła brwi, przyglądając się krytycznie swojemu dziełu. Doszła do wniosku, że jest jeden, spory problem. Nie miała gumki do spodni i nie było możliwości, aby ubranie się na niej utrzymało.
    - Hmmm... Powiedz mi. Mam przyszyć spodenki do swoich majtek czy twojej koszulki? - Spytała, uśmiechając się szeroko. Dobra, dosyć dziwne i na swój sposób odważne pytanie, ale Aredhel nie obawiała się czegoś takiego, jak rozmowa o bieliźnie. Przecież każdy ją nosił! Co w tym dziwnego?

    OdpowiedzUsuń
  13. [Ja fanką nie jestem, ale piosenkę kocham <3 Hmmm, jeżeli takie wyjście jest możliwe, to niech będzie i sklep muzyczny :D Ale można zrobić też tak, że i boisko od koszykowki... :3]

    Roselyn

    OdpowiedzUsuń
  14. [Ach, moja rodzina była wyjątkowo mało pomysłowa i jako dziecko dostawałam jedynie przytulanki, więc takich Błękitków miałam na pęczki :D]

    Z Bianeczki było wyjątkowo zawzięte dziewczę, które rywalizację wręcz ubóstwiało. Pomimo tego, że przed każdymi zawodami jej żołądek wywracał się do góry nogami, uwielbiała moment, w którym wkraczała na ring. Miała słabość do wszystkich rzeczy, przy których czuła przypływ adrenaliny. I tak właśnie zaliczyła w swoim życiu skok ze spadochronem, szaleńczą jazdę na motocyklu i nurkowanie w Oceanie Atlantyckim. Wielu by się uśmiało, gdyby powiedziała im, że boi się jeździć rowerem po ulicy. Bo czym był rower w porównaniu ze skokiem z kilku tysięcy metrów? No właśnie. Stanęła na pedałach, zapominając na moment o swoim lęku i dodała gazu, ruszając nogami tak szybko jak tylko mogła. Wydała z siebie dziki okrzyk, kiedy jechała już naprawdę szybko i chciała się nawet puścić kierownicy, ale chłopak wyprzedził ją, a wcale nie wyglądał na takiego, który dałby jej wygrać. Prychnęła ze złością, przylepiając się do kierownicy i próbując go dogonić. Dziewięć lat trenowania robiło swoje. Była w stanie biegać przez kilka godzin, przepłynąć niezliczoną ilość basenów czy tańczyć w klubie do białego rana, a po wszystkim czuła się jak nowo narodzona. Czym była jednak siła mięśni dziewczyny w porównaniu z siłą mięśni dorosłego mężczyzny? Pociła się, dyszała i sapała, a mimo to nadal pozostawała metr w tyle.

    OdpowiedzUsuń
  15. [Albo Danny nie pościelił łóżka. Albo na krzesełku miał cały stos ubrań. :O Z książką w sumie może być, mam nadzieję, że "Hobbit" ci pasuje...? Chyba że wolisz coś z kryminałów.]

    OdpowiedzUsuń
  16. [Ok, dzięki za informację, zapamiętam :D
    Ale wiesz... żadna z administratorek nie wyrzuciłaby stąd zbyt chętnie Danonka :D]

    - Nie taka ukryta, studiuję projektowanie, ale krawiectwo to właściwie to samo - stwierdziła z uśmiechem i podniosła się z ziemi, rozglądając się dookoła. Na szczęście w zasięgu wzroku Aredhel nie dostrzegła żadnej innej osoby, jedynym problem mógłby okazać się Daniel, ale z nim to rudowłosa sobie chyba poradzi.
    - Dobra, Danny - podeszła do chłopaka i chwyciła go za ramiona, odwracając plecami do siebie. - Stoisz tak i nie podglądasz - stwierdziła, unosząc kąciki ust do góry. Jasne, nie wstydziła się jakoś specjalnie swojej bielizny, ale jakoś pozory przyzwoitości powinna zachowania. Zresztą... Prawdopodobnie nawet ona nie czułaby się komfortowo w samej bieliźnie przed kimś, kogo nie znała. Bikini to niby to samo, ale jakoś na plaży czy na basenie się nie wstydzi. Dziwne. Może chodzi po prostu o sposób myślenia?
    Aredhel ściągnęła sukienkę przez głowę i narzuciła na siebie koszulkę Daniela. Następnie wsunęła przez nogi materiał, który miał przypominać spodenki i przyszyła go od spodu do koszulki.
    - No dobra. Chyba jest ok... - Zmierzyła się krytycznym wzrokiem i tylko uśmiechnęła się z rozbawieniem. - Wyglądam jak klaun, ale to się pominie. - Roześmiała się szczerze i odłożyła na ławkę koło boiska swoją sukienkę oraz buty na obcasie. - Dobra, chyba możemy zaczynać.

    OdpowiedzUsuń
  17. [Witam. Jakiś pomysł na wątek? :)]

    Tabitha

    OdpowiedzUsuń
  18. Był piękny, ciepły dzień. Postanowiła wyjść na obszar wokół BIC. Swoim zwyczajem była ubrana na sportowo, a wychodząc nie zapomniała swojej sportowej torby. Jak zawsze miała w niej telefon, aparat, notes z długopisem i tablet. Tym razem spakowała sobie też kanapki z nutellą. [Beezus uwielbia nutellę. xD] Swój ‘bagaż’ zostawiła przy drzewie, a sama zaczęła rozglądać się za czymś ciekawym do sfotografowania. Zaczęła od budynku szkoły, który z tej perspektywy wyglądał nawet ciekawie. Potem jej ‘ofiarami’ stały się ptaki, które właśnie wiły sobie gniazdko.
    Po jakimś czasie zaczęła fotografować nieco pochmurne niebo przez które leniwie przebijało się światło słoneczne. W pewnym momencie usłyszała męski głos. Oderwała się od aparatu i spojrzała na rowerzystę jakby się z choinki urwał. Po wyjaśnieniu o co mu chodziło czym prędzej rzuciła się do swojej torby. Siłowała się przez chwilę z zamkiem, który nie chciał dać się rozpiąć. Gdy wreszcie udało jej się go otworzyć stwierdziła, że jej śniadanie ocalało. W geście ulgi otarła czoło wierzchem dłoni. Wstała odwracając się w stronę chłopaka.
    - Dzięki za info, panie… eeee… - właśnie, przecież nawet go nie znała…

    [Przepraszam, że tak krótko, ale jakoś nie mam w tej chwili weny...]
    Beatrice Skywalker

    OdpowiedzUsuń
  19. [Dobrze jest, pomysł dobry, z wszystkiego może ciekawy wątek wyjść! ;) A więc, zgaduje, że ja mam zacząć? ^.^]

    Roselyn

    OdpowiedzUsuń
  20. [Hmm, postać naprawdę interesująca. Może wątek? ;) ]

    Lorem.

    OdpowiedzUsuń