Aktualności

Lucy Fitzgerald, Annabelle Sanders, Rose Deckard zostały usunięte.
Aktualnie czystki brak. Jak na razie! :D

7 sierpnia 2013

Jestem teraz, teraz sam, ucichł wokół szum i gwar.

Daniel Sanders 
23.04.89

Boston-Springfield-Amesbury.
Student wydziału technicznego: informatyka; IV rok; koło nauk ścisłych.
Barista w Starbucks Caffee.
Wynajmuje małe dwupokojowe mieszkanie.
Czarna owca rodziny.
Biseksualny. 

Daniel Sanders uwielbia stare samochody i grzebanie w komputerach; ma słabość do kawy; skłonności do irytującego milczenia; od ponad pięciu lat nie rozmawiał z rodzicami; sporadycznie lubi sobie zapalić papierosa; typ zamkniętego w sobie introwertyka; chciałby zwiedzić Europę, lecz na razie stan konta na to nie pozwala; bywa opryskliwy, szczery aż do bólu, ironiczny i ogólnie ciężki w egzystowaniu, kiedy coś idzie nie po jego myśli; nienawidzi głupich, płytkich ludzi; teraz już nie wstydzi się swojego pociągu do tej samej płci; uparty, uparty jak cholera; codziennie rano biega; fan starego, klasycznego rocka.

Daniel Sanders najczęściej ukrywa się w sali informatycznej na kampusie, łatwo go też spotkać w miejscu pracy i podczas porannej przebieżki, o której zostało już wspomniane powyżej. Jak każdy młody człowiek lubi też od czasu do czasu wyrwać się ze znajomymi na miasto, chociaż nie uchodzi za zwolennika imprez, a szczególnie tych ostro zakrapianych alkoholem.

POWIĄZANIA
_____________________
Karta Daniela pisana na szybko, na pewno będzie jeszcze edytowana. Z poprzedniej odsłony Diana Mitchell się kłania :)
Cytat w tytule to Dżem.
I witam.

23 komentarze:

  1. [To zaczynam, Marsik :D]

    Od ich pamiętnej kłótni minął niespełna tydzień, a Aredhel wciąż nie udało się po tym pozbierać. Jasne, zawsze była impulsywna i gadała jak torpeda wszystko, co przyszło jej do głowy. Potrafiła być wredna i niemiła, ale wtedy naprawdę przesadziła... Nawet w tym momencie czuła ciężar na swojej dłoni, nadal widziała przed sobą zaskoczoną twarz Daniela. Mógł udawać, że go to nie wzruszyło, ale Aredhel za dobrze go znała. Potrafiła rozpoznać po drobnych gestach, których normalnie nikt by nie zauważył, co czuje blondyn.
    Od tamtej kłótni widzieli się tylko raz. Co prawda Daniel stwierdził, że nic się nie stało i że już dawno o tym zapomniał, ale Aredhel mu nie wierzyła. Skoro ona nie potrafiła wyrzucić tego nieszczęsnego wspomnienia ze swojej pamięci, to dlaczego miała wierzyć, że Danielowi się udało? Szczególnie, że to jego powinno zaboleć to bardziej. I oczywiście Aredhel wcale nie myślała o sile uderzenia.
    Unikała go. Wiedziała, że jest to tchórzostwo, do którego nie przywykła, ale naprawdę starała się go unikać. Bała się, jak zareaguje, kiedy ponownie staną twarzą w twarz.
    I ten moment nadszedł szybciej niż się spodziewała.
    Ostatnio Aredhel nie potrafiła pogodzić się ze swoimi myślami, dlatego dla kaprysu znalazła sobie pracę w małej kawiarence. Nie potrzebowała pieniędzy, ponieważ jej ojciec regularnie wysyłał jej całkiem sporą sumę na rachunki i jej własne potrzeby. Dziewczynie zależało głównie na tym, aby skupić myśli na czymś zupełnie innym, a praca okazała się dla niej wybawianiem.
    Niestety na jej nieszczęście Daniel nie wiedział, gdzie pracuje. I właśnie te popołudnie wybrał sobie, aby wypić kawę w małej, przytulnej kawiarence. Oczywiście nie spodziewał się, że jedną z kelnerek okaże się Aredhel.
    Kiedy dziewczyny zauważyła, jak Daniel siada przy wolnym stoliku, przełknęła ślinę, chowając się za ladą, aby jej tylko nie zauważył. I co teraz? Inne pracownice były zajęte, a ktoś musiał go przecież obsłużyć. Ale dlaczego właśnie ona? Dlaczego musiał być akurat dzisiaj i akurat tutaj? Ugh!

    OdpowiedzUsuń
  2. [Diana, Diana, Diana! Niech no tylko skończę mojego chłopaczka, to wątek obowiązkowo!*.* ]
    Ginny

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. [Ginny! *_____* Oczywiście, trzymam cię za słowo, wątek być musi, bez słowa sprzeciwu. I z Danielem i z jego siostrzyczką, która jest właśnie w trakcie tworzenia! :)]

      Usuń
  3. Tak, Aredhel go unikała, ale z innych powodów niż sądził Daniel. Według niego dziewczyna była wciąż wściekła i dlatego nie miała ochoty na towarzystwo blondyna. A prawda była taka, że Rasac faktycznie była bardzo zła... Jednak na siebie, a nie na Daniela, który przecież nikomu nie zawinił. To ona miała nagły atak zazdrości, którego nie potrafiła powstrzymać i to ona zachowała się jak skończona kretynka. Ciekawa, czy Daniel chociaż wiedział, o co jej chodziło. Prawdopodobnie nie. Podczas tamtej kłótni nie powiedziała ani jednego mądrego słowa, więc trudno, aby nawet Daniel zrozumiał, co w tamtej chwili czuło jej serce.
    Nie dobrze. Daniel siedział tam od pięciu minut, a nadal żadna z kelnerek do niego nie podeszła. W tym tempie do wszystkie, nie tylko ona, ale również jej koleżanki, dostaną porządną burę od ich szefa. A Aredhel naprawdę nie chciała utrudniać pracy innym dziewczynom. Szczególnie, że dla nie to był zwykły kaprys, ale reszcie pracowników zależało, aby utrzymać tę posadę.
    Rasac bardzo dobrze wiedziała, po co przyszedł tutaj Daniel, dlatego szybko zrobiła mu kawę, dodając takie proporcje cukru i mleka, jakie lubił. Co nie zmieniało faktu, że i tak nigdy nie udało jej się zadowolić tego baristy. Kurde, jak sam robi taką dobrą kawę, to niech nie narzeka na innych, tylko niech sam ją sobie robi.
    Aredhel rozejrzała się dookoła i zahaczyła koleżankę, którą właśnie odchodziła od sąsiedniego stolika.
    - Słuchaj. Zanieś tę kawę na stolik piąty. Widzisz, ten długowłosy blondyn. - Kiwnęła głową w kierunku Daniela. - Tylko pamiętaj, nie wylej na niego tej kawy! I nawet jak zacznie ją krytykować, to tylko się ładnie uśmiechaj! Jakby sądził, że zwykłe kelnerki dorównają jego umiejętnością... Dobra, nie ważne, idź. - Popchnęła dziewczynę, a sama znowu schowała się za ladą.
    I faktycznie jej nieszczęsna koleżanka podeszła do stolika Daniela i postawiła przed nim kawę.
    - Pana zamówienie. - Uśmiechnęła się szeroko i w wyuczony sposób.

    OdpowiedzUsuń
  4. Teraz to kelnerka, która dopiero co przyniosła mu kawę, poczuła się porządnie zmieszana. Jej zadaniem było przyniesienie zamówienia klientowi, zdecydowanie nie spodziewała się takiej reakcji z jego strony.
    - Dziwne... - stwierdziła szczerze zaskoczonym głosem. - Przed chwilą jedna z kelnerek poprosiła mnie, abym przyniosła ci kawę. - Odwróciła się w kierunku lady i bezceremonialne zawołała. - Aredhel, o co chodzi? Pan twierdzi, że nie zamawiał tej kawy.
    Aredhel miała ochotę zacząć krzyczeń ze złości i zażenowania w momencie, kiedy wstała zza lady, trzymając dłonie założone za głową. Uśmiechnęła się niepewnie, spoglądając kątem oka na Daniela, a następnie przeniosła wzrok na kelnerkę.
    - Wybacz, to najwidoczniej moja wina - stwierdziła, ruszając w kierunku stolika blondyna. Odprawiła koleżankę skinieniem głowy i zerknęła na Daniela. - No, ale kawę chyba wypijesz - dodała nieco niepewnie, starając się o naturalny uśmiech, ale trochę jej to nie wyszło.
    Cóż, sytuacja była na tyle krępująca, że Aredhel nawet nie pomyślała o tym, że ma na sobie słodki fartuszek, w którym wyglądała dosyć głupiutko. A może po prostu zbyt słodko? Normalnie z pewnością Daniel roześmiałby się z jej stroju, na co Aredhel zdzieliłaby go po głowie. Teraz niestety nie mogła liczyć na taki obrót sytuacji.

    OdpowiedzUsuń
  5. [To jak z naszymi wątkami? Mam ochotę na coś szalonego!]

    Bastek

    OdpowiedzUsuń
  6. Wzięło głęboki wdech i usiadła na przeciwko chłopaka, splatając dłonie na kolanach. Ręce jej lekko zadrżały, co zdziwiło nawet ją samą i była niezmiernie szczęśliwa, że Daniel nie mógł tego zauważyć. Bała się? Prawdopodobnie tego, że jeśli z powrotem wrócą do tematu związanego z ich kłótnią, to wróci ból, rozczarowanie jej zachowaniem... Naprawdę nie chciała pogorszyć ten sytuacji. Wolałabym zachowywać się, jakby się nic nie stało. Ale nie potrafiła.
    - A czy kiedykolwiek powiedziałam, że czymś zawiniłeś? No może oprócz takiej sugestii tydzień temu... - Westchnęła i spojrzała gdzieś w bok, przygryzając lekko dolną wargę. Nie czuła się dobrze, mówiąc o tym jak zachowała się tydzień temu, ale nie mogła tego unikać w nieskończoność. A przecież nie chciała zerwać kontaktu z Danielem. Tego prawdopodobnie by nie przeżyła.
    - To była moja wina, Daniel - stwierdziła szczerze, spoglądając w oczy chłopaka. - To mnie poniosły nerwy przez co powiedziałam zdecydowanie za dużo. Przepraszam. I przepraszam za to, że cię uderzyłam.
    Aredhel zacisnęła mocniej dłoń na swoim kolanie. Była wściekła na samą siebie, była bardzo rozczarowana swoim zachowaniem... Naprawdę nie potrafiła sobie wybaczyć tego, co zrobiła. Pewnie, gdyby był to ktoś inny, to aż tak by się tym nie przejęła. Ale to był Daniel. Jej Daniel.
    Zresztą... Gdyby był to ktoś inny, to nie miałaby takich powodów, aby byś wściekłą i zazdrosną.

    OdpowiedzUsuń
  7. Uśmiechnęła się lekko, zaciskając palce na dłoni chłopaka. Jego dotyk okazał się dla niej wybawieniem. Było w nim tyle ciepła, że pewnie, gdyby Aredhel była normalną dziewczyną, to by się rozpłakała. Ale nie... Ona obiecała sobie, że będzie silna, że już nigdy nie będzie płakać i sprawiać innym problemów. Przynajmniej chciała, aby tak pozostało. Nie wiedziała, co może wydarzyć się w przyszłości, ale tak długo jak potrafiła, chciała pozostać silna i nieugięta.
    - To oczywiste, że się tak zachowałam. - Zmarszczyła czoło z niezadowoleniem w dosyć zabawny sposób. - Najtrudniej przyznać się do błędu przed ludźmi, na których nam najbardziej zależy. Zawsze tak jest.
    Popatrzyła na filiżankę z kawą i zmarszczyła brwi. Owszem, była zdenerwowana, kiedy przygotowywała mu napój, ale chyba nie była aż tak rozkojarzona, aby zamiast cukru wsypać mu sól? Prawda...?
    - Emm... Chyba nie. - Uśmiechnęła się niepewnie i cicho roześmiała. Następnie wstała i poczochrała mu jedną ręką włosy. - Przypominam, że cały czas jestem w pracy, a nie chciałabym jej tak szybko stracić. Wpadnij do mnie wieczorem, to pogadamy - stwierdziła i nachyliła się w kierunku chłopaka, muskając lekko ustami jego policzek, a następnie ruszyła z powrotem w kierunku lady.
    Zazdrość... Oj tak, Daniel był jedną z niewielu osób, o które Aredhel była naprawdę zazdrosna. Pewnie właśnie dlatego nie wypytywała go o jego byłych partnerów. Znali się tak długo, ufali sobie bezgranicznie i potrafili rozmawiać o niemal wszystkim... Ale ona jakoś nigdy nie pytała o jego życie prywatne związane z miłością. Przynajmniej na razie.

    [Może wieczorem się to zmieni xD]

    OdpowiedzUsuń
  8. [Na razie z chłopaczkiem wątek, bo z paniami sporo ich mam/będę miała. Choć obie postaćki kuszą... Mogłybyśmy zaszaleć i poznać ich gdzieś na mieście. Czy w sklepie, czy w parku, w klubie... bo w BIC póki co raczej małe prawdopodobieństwo spotkania. ]

    Bastek

    OdpowiedzUsuń
  9. Cóż, błędem Aredhel było to, że nie powiedziała chłopakowi, o której godzinie ma dokładnie przyjść. W czasie ich rozmowy była na tyle zdenerwowana, że kompletnie wyleciało jej to z głowy i dopiero w momencie, kiedy usłyszała dzwonek do drzwi, zdała sobie sprawę ze swojego błędu. Kilka razy krzyknęła z łazienki do Daniela, aby po prostu wszedł, ale najwidoczniej chłopak mimo wszystko jej nie usłyszał.
    Westchnęła ze zrezygnowaniem i założyła krótki, biały szlafrok na nagie ciało, a na ramionach położyła ręcznik, aby woda z jej mokrych włosów nie spływała jej na plecy. Chociaż w sumie wiele by to nie zmieniło. I tak była praktycznie cała mokra.
    Otworzyła drzwi, ignorując fakt, że po jej nogach ciurkiem spływała woda, a pod jej gołymi stopami robiła się niewielka kałuża. Musiało to wyglądać bardzo komicznie. Całe szczęście, że był środek lata - Aredhel przynajmniej nie było zimno.
    - Naprawdę znalazłeś sobie idealną porę - stwierdziła z rozbawieniem, otwierając szerzej drzwi przed chłopakiem. - Wchodź i uważaj na wodę. Wystarczy, że tylko ja pływam. Ty nie musisz. - Roześmiała się cicho.
    Tak była swobodna i szczera tak jak zawsze. Oczywiście Aredhel również odczuwała strach, ale starała się go stłumić w sobie. Nie mogła ciągle pozostawać spięta, ponieważ wtedy nigdy nie wróciliby do swoich dawnych relacji. Aredhel chciała odzyskać swojego ukochanego przyjaciela, któremu mogła powiedzieć wszystkiego, do którego mogła się zawsze przytulić i który zawsze był tuż koło niej.

    OdpowiedzUsuń
  10. [Cześć. Co Ty na to, żeby kiedyś tam, dawno temu, w zamierzchłej przeszłości, kiedy panna Dobre Dziecko była jeszcze piękna, młoda i szalona, wsadzić ich razem do jednego auta i puścić stopem w świat, ot, dla zabawy?]

    Mercedes

    OdpowiedzUsuń
  11. Właściwie to Aredhel miała w głębokim poważaniu, co sądzą o niej i ojej życiu sąsiedni. Już samo to, że przez prawie cały rok mieszkała sama z chłopakiem (mając zaledwie szesnaście lat!) dał spore pole do popisu dla jej sąsiadów, którzy kochali plotkować. Aredhel już usłyszała tyle wersji tego, co robiła lub nie robiła tutaj z Danielem, że momentami rozbawiało ją to do łez. Cóż, niektóre wersje nie były aż tak dalekie od prawdy, ale niektóre... Tych to nawet bujna wyobraźnia dziewczyna nie potrafiła ogarnąć.
    Kiedy usłyszała od Daniela, że się krępuję, na jej twarzy pojawił się łobuzerski uśmiech. Oj tak, potraktowała słowa chłopaka jako wyzwanie, dlatego zamiast iść do łazienki, skierowała się w ślad za blondynem do kuchni.
    Prowokacyjnie usiadła na blacie, zakładając nogę na nogę i ignorując fakt, że jej szlafroczek był wyjątkowo króciutki, a pod spodem nie miała nawet bielizny. A przynajmniej tak się zdawało, że była rozluźniona. Tak naprawdę to jej serce biło dosyć mocno w tej sytuacji, jednak dziewczyna starała się, aby Daniel nie zauważył, że w jakikolwiek sposób ją to rusza.
    - Przygotujesz dla nas kawę? - Spytała, uśmiechając się promienne. W tym samym czasie przeczesała dłonią mokre, potargane włosy i odgarnęła kilka kosmyków włosów na ucho.
    Oczywiście Aredhel również wiedziała, że czeka ich długa i bardzo możliwe, że wyjątkowo ciężka rozmowa, dlatego teraz chciała się cieszyć tym, co mają. Przecież chyba przez jakiś czas mogli zachowywać się swobodnie i przyjaźnie... Tak jak zawsze między nimi było.

    OdpowiedzUsuń
  12. Cóż, Aredhel też kilka razy widziała chłopaka nago, ale akurat w tym przypadku blondyn o tym wiedział. Trudno byłoby tego uniknąć, kiedy przez rok mieszkali razem, a Daniel ma zwyczaj spania nago. Rudowłosa pamiętała, że przez pierwszy miesiąc próbował się dla niej poświęcić i spać w bokserkach, aby darować jej takie widoki z samego rana. W końcu jednak sama Aredhel powiedziała mu, aby dał sobie z tym spokój, ponieważ jej to w ogóle nie przeszkadza. I taka była prawda. Cóż, Rasac musiałaby skłamać, aby powiedzieć, że widok jego nagiego ciała nie był przyjemny. Był, jak cholera. Ale nigdy nie przyznała się do tego na głos.
    No dobra, nawet ona poczuła się lekko niepewnie, kiedy Daniel bezceremonialnie wziął ją na ręce i zaniósł do sypialni. Cóż, sam pokój, jaki wybrał, był dość kontrowersyjny, ale kto jak kto, Daniel nigdy nie miał na nią ochoty, więc Aredhel wiedziała, że nie po to ją tutaj niesie.
    Kiedy postawił ją na ziemi przed szafą, rudowłosa pokręciła tylko głową i popchnęła go w kierunku drzwi.
    - Wypad, będę się przebierać - stwierdziła i uniosła brwi do góry z łobuzerskim uśmiechem. - No chyba, że chcesz popatrzeć - dodała z iskierką rozbawienia w oczach. Tak, była rozbawiona, ale miała nadzieję, że Daniel odmówi. No cóż, poczułaby się mocno skrępowana, gdyby miała rozbierać się przy blondynie. Cóż, nie miała pojęcia, że chłopak już kiedyś widział ją nago.

    OdpowiedzUsuń
  13. Nie rumień się! Nie rumień się! Nie rumień się!
    Cholera... Zarumieniła się. Z pewnością. Nie... Lekki rumieniec to byłoby nic przy tym, że cała jej twarz momentalnie pokryła się purpurą. Kurde... Nigdy nie chciała, aby jej policzki miały ten sam kolor, co jej włosy, a tu proszę. Spełnili jej niechciane życzenie. Wielkie dzięki. I oczywiście Aredhel zdawała sobie sprawę, że nie ma możliwości, aby Daniel tego nie zauważył. Teraz będzie miał tylko więcej powodów, aby się z nią drażnić.
    Dobra... Komentarz, że nie ma nic do ukrycia, był trochę niewskazany i mimo wszystko troszeczkę zabolał dziewczynę. Gdzieś tam w środku. Oczywiście nic nie powiedziała. Wiedziała, że dla Daniela jest siostrą, nigdy nie będzie kobietą. Nawet jeśli teraz ściągnęłaby z siebie szlafrok, to na chłopaku i tak nie zrobiłoby to większej różnicy. W końcu czy można poczuć pożądanie do kogoś, kogo uważa się za rodzeństwo? Oczywiście, że nie.
    Aredhel jednak szybko odrzuciła od siebie te myśli. Nie chciała psuć sobie humoru takim rozumowaniem. Zresztą obawiała się, że jeśli jeszcze chwilę by o tym pomyślała, to w końcu naprawdę zdecydowałaby się, aby przebrać przy chłopaku. A to już byłoby naprawdę krępujące.
    - A może ja ci pomogę - stwierdziła z łobuzerskim błyskiem w oku i wypchnęła go z sypialni, popychając chłopaka prosto na ścianę. Wsunęła kolano między jego uda i lekko przycisnęła tak, aby Daniel zdecydowanie to poczuła, ale również tak, aby nie zrobić mu krzywdy.
    Nachyliła się do jego ucha i kierowana instynktem, lekko ugryzła jego płatek, szepcząc:
    - I nie jestem "mała".
    A potem uciekła. Po prostu uciekła, zamykając się w sypialni, gdzie osunęła się po drzwiach, czując, że zaraz serce jej wyskoczy. Jasne, miała go wypchnąć i powiedzieć, aby nie mówił do niej per "mała". Jednak zdecydowanie nie planowała reszty rzeczy. Czy to dlatego, że stwierdził, że nie ma nic do ukrycia pod ręcznik? Czy poczuła się aż tak zraniona, że chciała pokazać swoją kobiecą stronę? Cholera.

    OdpowiedzUsuń
  14. Aredhel nie była zła. Po prostu była zaskoczona, jak niewielkie panowanie ma nad swoim ciałem. Do tej pory udawało jej się jakoś w ryzach trzymać swoje pożądanie, ale teraz czuła, jakby serce miało jej wyskoczyć z piersi. I tak była pełna podziwu dla samej siebie, że przez te kilkanaście lat udało jej się nie zbliżyć do chłopaka. Oczywiście najtrudniej było, kiedy mieszkali razem właśnie dlatego pewnego wieczoru wydarzyło się więcej niż powinno. Wtedy, po tamtym odrzuceniu rana była zbyt silna, aby Aredhel ponownie próbowała. A teraz najwidoczniej już jej przeszło i jej ciało dalej robiło to, na co miało ochotę.
    Dużo łatwiej było też wtedy, kiedy Daniel z kimś był. Wtedy siłą woli Aredhel trzymała się od niego z daleka. Wtedy to nawet rzadziej się widywali, ponieważ Daniel musiał jakoś dzielić swój wolny czas na szkołę, pracę, partnera, siostrę... Stąd Aredhel schodziła na dalszy plan. Może nawet i lepiej. Nie chciała słuchać o tym, jaki był szczęśliwy w związku, nie chciała ich widzieć razem. Kurde, była naprawdę beznadziejną przyjaciółką.
    I w tym wszystkim był jeden problem. Aredhel nie wiedziała, czy przez te kilka lat beznadziejnie i bez wzajemności zakochała się w Danielu czy po prostu chodziło o fizyczne potrzeby jej ciała. Nie wiedziała tego, a jeśli chciała to sprawdzić, to musiała jakoś pójść z nim do łóżka. Jeśli jej przejdzie, to znaczy, że chodziło o seks, a jeśli nie... To jest w dupie.
    Westchnęła cicho i podniosła się z ziemi, przebierając się w zwykłą, białą sukienkę na grubych ramiączkach. Nie była specjalnie wyzywająca... Jeśli pominęłoby się jej długość, która pewnie była za krótka, ale cóż. Przynajmniej była wygodna.
    Po kilku minutach dziewczyna opuściła sypialnię i skierowała się w stronę kuchni, starając się zachować chociaż pozory obojętności względem tego, co wydarzyło się kilka minut temu. Na szczęście rumieńce z jej twarzy już zdążyły zniknąć, a serce nieco zwolniło do normalnego rytmu. Nadal biło minimalnie szybciej, ale Daniel musiałby się do niej mocno zbliżyć, aby to wyczuć. A gdyby się zbliżył, to prawdopodobnie zaczęłoby bić jeszcze szybciej. Błędne koło.
    - To co tam z moją kawą? Mam nadzieję, że jeszcze nie zdążyła mi wystygnąć.

    OdpowiedzUsuń
  15. Co ma z sobą zrobić pierwszak, który zdołał ogarnąć już akademik i wydział, a nie zna tu prawie nikogo? Współlokatorka gdzieś mu uciekła, a jak siedział jak ostatni samotny pacan w ich pokoju, to nachodziły go jakieś czarne myśl. Czarne, czyli zaczynał odczuwać chęć na sprzątanie ich wspólnego bałaganu, a to mogło oznaczać, że jest z nim źle. Tak więc udał się pod wieczór na miasto.
    Błądził tak i błądził, mając nadzieję, że odnajdzie jakieś ciekawe miejsca. Gdyby chciał, to popytałby nowo poznanych ludzi, ale kiedy sam wszystko mógł odkryć, to odczuwał swego rodzaju satysfakcję i większe zadowolenie. O dziwo, nie miał dużych problemow z orientacją w terenie. Gorzej już z tym, że niektóre miejsca kusiły od ulicy, ale tak naprawdę proponowane przez nie usługi pozostawiały wiele do życzenia. Bastuś jednak wiele do szczęścia nie potrzebował.
    Wszedł więc do pierwszego lepszego baru, a tam uderzył go zapach papierochów, którego absolutnie nie znosił, oraz alkoholowa, charakterystyczna woń. No pięknie. W tle jakaś muzyka, śmiechy, postukiwanie szła.
    Podszedł do baru i zajął grzecznie miejsce obok jakiegoś gościa. I wtedy mu nieco mina zrzedła, bo sobie uświadomił, że nie ma jeszcze dwudziestu jeden lat - formalnie nie skończył dwudziestu - więc nici z alkoholu. Trudno, przeżyje, choć chętnie by się napił. No trudno.
    Niczym posłuszna, niewinna pensjonarka poprosił o sok grejpfrutowy. Z lodem. Z dużą ilością lodu. Kiedy zaś mu go podano zamyślił się totalnie, gdzieś odpłynął i nawet nie zauważył, że wysoka szklanka znalazła się przed jego nosem. Bastek jak to Bastek. Coś zauważy, o czymś pomyśli i nie ma chłopaka. Ach, ci przeklęci artyści...

    [Jest dobrze! <3 ]

    Bastek

    OdpowiedzUsuń
  16. To był główny powód, dla którego Aredhel nigdy nie próbowała posunąć się dalej. Szanowała Daniela jako swojego przyjaciela, jako człowieka, który traktował ją zupełnie inaczej niż wszyscy. Nie chciała zniszczyć relacji, która łączyła ich od tylu lat. Przez tak długi czas byli dla siebie jak rodzeństwo, więc jak mogliby to nagle zmienić? Czy w ogóle coś takiego by się udało? A może pochodziliby ze sobą przez miesiąc, a potem stwierdziliby, że to jednak nie to... I jeśli w tym czasie by się całowali, uprawiali seks to jak potem mieliby wrócić do obecnej relacji? Za duże ryzyko. Za duże ryzyko, że nic z tego nie wyjdzie i stracą to, co mieli obecnie. Że stracą do siebie szacunek, stracą swobodne bycia przy sobie. Do tego Aredhel nie chciała dopuścić.
    Pozostawał też jeszcze jeden problem. A jeśli to tylko Aredhel zależało? Już Daniel raz ją odrzucił... Dziewczyna nigdy nie próbowała dochodzić dlaczego. Nie wiedziała, czy nie była wystarczająco dobra, czy Daniel po prostu traktował ją jak siostrę i z szacunku dla niej nie chciał się nią zabawić na jedną noc. Rudowłosa nie wiedziała, co czuje chłopak do niej, czy dostrzega w niej kobieta. A skoro z jego strony nie było żadnych znaków, że chciałby czegoś więcej, to ona również nie miała zamiaru, aby do czegokolwiek między nimi doszło.
    Zawsze się o nią martwił. To też była jedna z cech, które u niego kochała. Tak jak teraz, kiedy spytał się, czy już coś jadła. Jak zamartwiał się, że schudła... Niestety faktycznie miał rację. Odkąd jej ojciec wyjechał, a następnie Daniel się wyprowadził, była zmuszona sama o siebie dbać, a nie zawsze jej to wychodziło. Aredhel nie znosiła gotować, dlatego czasami w ogóle odpuszczała sobie posiłki na rzecz jakiegoś małego owocu. Wkrótce odbiło się to na jej zdrowiu przez co dziewczyna prawie wylądowała w szpitalu. Porządny opieprz Daniela sprawił, że Aredhel wzięła się w garść, ale nawet teraz czasami zdarzało jej się zapominać o posiłkach, kiedy skupiła się na projektowaniu.
    - Jadłam dzisiaj normalne śniadanie i obiad - zapewniła go z ciepłym, szczerym uśmiechem. Takiego go właśnie kochała. Jak mogłaby ryzykować, że go straci przez jedną noc przyjemności? Nie, relacja z Danielem była dla niej dużo, dużo ważniejsza. - I ogólnie jak teraz jesteśmy razem, to możemy zamówić pizzę. Co o tym sądzisz?

    OdpowiedzUsuń
  17. [mogą sie znać z zajęć dodatkowych, tak mi się pomyślało na początek.]

    Tabitha

    OdpowiedzUsuń
  18. Tak, Aredhel miała okazję przekonać się o umiejętnościach kucharskich chłopaka przez ten rok, kiedy u niej mieszkał. Wtedy właśnie z premedytacją zmusiła Daniela, aby gotował dla nich obiady, ponieważ ona sobie z tym nie radziła. Była to swego rodzaju "zapłata" za to, że blondyn przez tyle czasu pomieszkiwał u niej w mieszkaniu. Co nie zmieniało faktu, że Daniel chciał jej za to zapłacić, kiedy zdobył pracę, a wtedy to Aredhel odmówiła. Trochę się posprzeczali, nie dało się ukryć. Każde miało swoją dumę i nie chciało ustąpić. Na szczęście jakoś doszli do porozumienia - tak, aby oboje byli zadowoleni.
    - A któremu facetowi spodobałaby się gruba dziewczyna, co? - odparła, kiwając poważnie głową. - Dzięki temu, że jestem szczupła, mam większe prawdopodobieństwo, że kiedyś znajdę faceta, który mnie zechce. Już samo to, że jestem dziwna jest sporym utrudnieniem, a jeszcze miałabym przytyć? Zły pomysł - stwierdziła szczerze. No niestety, mężczyźni już tacy byli. Zawsze wpierw zwracali uwagę na wygląd kobiety, a dopiero później na jej charakter. Nie żeby z dziewczynami było inaczej... Większość z nich również nie byłaby w stanie chodzić z brzydkim facetem. Po prostu ludzie już tacy byli.
    - Czekaj, zaraz ci odpowiem, tylko zamówię pizzę.
    Dziewczyna wyszła na kilka minut z kuchni. Nawet nie pofatygowała się o to, aby spytać Daniela jaką pizzę by chciał. Znali się już tak dobrze, że wiedziała, co chłopak lub jeść, a czego nie. W relacji między nimi pytanie o takie głupoty stało się już zbędne.
    - Fakt, nie dziwię się, że cię to zaskoczyło - zaczęła, kiedy wróciła z powrotem do pomieszczenia. - Prawdę mówiąc, nigdy nie czułam potrzeby, aby znaleźć pracę. Ojciec wysyła mi nawet za dużo pieniędzy, więc nie muszę się o nic martwić. Jenak sądzę, że dobrze wyszło... Znalazłam pracę, aby się czymś zająć i nie myśleć o głupich rzeczach i różnych zmartwieniach. Ale dobrze wyszło. Zawsze będę miała jakieś doświadczenie zawodowe dzięki temu.
    Aredhel odpowiedziała szczerze i to ją właśnie mogło wkopać. Powiedziała, że nie chciała myśleć o zmartwieniach. A zmartwienia były związane z Danielem, ich kłótnią i z uczuciami rudowłosej, z którymi nie potrafiła sobie poradzić.

    OdpowiedzUsuń
  19. Pewnie, gdyby Aredhel nie patrzyła na Daniela jako na mężczyznę, to nie zwróciłaby uwagi, że znowu zasugerował, że nie jest wystarczająco ładna. Teraz powiedział, że jest za chuda, a to nie podoba się facetom. A na jej nieszczęście Sanders również był mężczyzną i dodatkowo najwidoczniej to była jego opinia. Świetnie, wychodziło na to, że rudowłosa naprawdę musiała trochę przytyć. Nie chciała być nieatrakcyjna. A już tym bardziej z takiego powodu!
    - Pff... Za chuda, za gruba. I jak tu wytrzymać z facetami? - Wzniosła oczy w stronę sufitu, jednak na jej ustach igrał uśmiech rozbawienia. Jasne, wolałaby być atrakcyjna w oczach Daniela, jednak mimo wszystko nie uważała siebie za brzydką. Najwidoczniej musiała tylko przekonać chłopaka, że jest w błędzie. - I wcale nie jestem taka chuda jak sądzisz. Wagę mam w normie. Zresztą kiedy ty ostatni raz widziałeś mnie w kostiumie? Masę czasu temu, więc nie wiesz, jak tam wyglądam, pod ciuchami - stwierdziła, wystawiając język w kierunku Daniela. No kurde... Chyba naprawdę nie wyglądała tak źle, prawda?
    Zrobił to specjalnie? Znając Daniela, to pewnie tak. Dał jej możliwość wyboru... Albo odpowie na jego pytanie związane z jej problemami, albo po prostu powie, jaką pizzę zamówiła. Jasne, zawsze mogła wybrać drugą, znacznie proszą wersję. Niestety jednak wtedy Daniel mógłby pomyśleć, że mu nie ufa. A tak przecież nie było! Po prostu ciężko było mu powiedzieć, że to on sam jest jej największym problemem!
    - To takie głupoty, nie przejmuj się. Z tatą w porządku, ostatnio do mnie dzwonił, ale nie wiem, kiedy znowu postanowi tu przyjechać. Nie śpieszy mu się. - Wzruszyła ramionami, lekko się krzywiąc. No tak, ona i jej relacje z rodzicami. Chyba za szybko stała się odpowiedzialna za własne życie. - Ze studiami i mieszkaniem również wszystko w porządku.
    Umyślnie ominęła pytanie o to, czy ma aktualnie kogoś na oku. W sumie nikogo nie miała, ale ostatnio zbyt często Daniel pojawiał się w jej myślach. Jeszcze szczególnie ostatnio po rozmowie z Claire, która zasugerowała, że powinni być razem. To zdecydowanie nie pomogło Aredhel.

    OdpowiedzUsuń
  20. Gdyby Aredhel dowiedziała się, że chłopak zastanawia się nad ścięciem swoich ślicznych włosów, to od razu wybiłaby mu ten pomysł z głowy. Rudowłosa miała ogromną słabość do długowłosych facetów i była to tylko jedna z kolejnych zalet chłopaka. Nigdy, ale to przenigdy nie pozwoliłaby mu się obciąć. Zresztą Aredhel do tej pory pamiętała, jakie to przyjemne uczucie móc zanurzyć dłonie w jego jasnych włosach. Do tej pory zrobiła to tylko raz, wtedy tego pamiętnego wieczora... Ale nadal pamiętała, że było to bardzo, bardzo miłe.
    Daniel jako yeti? Rudowłosa z pewnością długo nie mogłaby powstrzymać śmiechu, gdyby to usłyszała. Chociaż według niej blondyn w żaden sposób nie przypominał potwora. Przecież był naprawdę cholernie przystojny. Każda zdrowa kobieta by to przyznała. A dzieci zdania nie mają, tyle!
    - W porządku, będę o siebie dbać. Nie musisz się martwić o moje zdrowie, naprawdę - zapewniła chłopaka, chwytając lekko jego dłoń i uśmiechając się. - I jasne, tęsknię trochę za ojcem, ale nie chcę teraz o tym rozmawiać. Naprawdę nie chcę psuć sobie humoru - stwierdziła, a już po chwili na jej twarzy pojawił się łobuzerski uśmiech, świadczący, że wpadła na coś szalonego. - Film później, teraz mam lepszy pomysł - dodała i pociągnęła Daniela za sobą w kierunku drzwi, które prowadziły do ogrodu. - Ale musisz zamknąć oczy!
    Blondyn posłuchaj jej, jednak z widoczną rezerwą. Kto tam wiedział, co kryło się w głowie Aredhel. Szczególnie, kiedy uśmiechała się w ten sposób.
    Na wszelki wypadek zasłoniła dłońmi oczy chłopaka i popchnęła go lekko do przodu. Daniel przeszedł tak kilka kroków i nagle mógł poczuć, że o coś zahaczył. Nim jednak Sanders zdążył się zastanowić, co to jest, Aredhel popchnęła blondyna, doprowadzając do tego, że wpadł prosto do lodowatej wody w basenie.
    Rudowłosa zawsze chciała mieć basen w domu, ale niestety w mieszkaniu nie było do tego miejsca. Właśnie dlatego w końcu kupiła sobie duży basen w sklepie i postawiła go na podwórku. Nie był on stworzony do pływania, ale z pewnością w środku mogło siedzieć około sześciu osób i sobie nie przeszkadzać.

    OdpowiedzUsuń
  21. [O. Widzę już powiązanie muzyczne, samochodowe, no i Sidney uwielbia tych długowłosych *.*]

    OdpowiedzUsuń