Kiedy przez całe liceum słyszysz, że jesteś nikim, że takich jak ty powinno się wsadzać do więzienia, powoli zaczynasz w to wierzyć. Zapadasz się sam w sobie i już nie ważne, że miałeś plany na przyszłość, że chciałeś robić coś innego niż ślęczenie w księgach rachunkowych czy grzebanie ludziom w organizmie. Poddajesz się i przestajesz myśleć – stajesz się tym, kim chcieli inni.
Później przychodzi ten moment-
depresja, obojętność, znudzenie życiem. I tak, naprawdę się nim nudzisz. Do
tego stopnia, że…
Są rozmowy. Tabletki, uśmiechy. Powoli
wszystko nabiera kolorów, dostajesz nowe możliwości, możliwe, że nowe życie.
Mówią, że sam możesz wybrać.
I wybierasz Baltimore. W Maryland.
Gdzieś po drugiej stronie mapy Stanów Zjednoczonych. Stolica takich jak ty,
według tego, co mówi Internet. Pakujesz tylko niezbędne rzeczy, ulubiony kubek
i książkę, którą kazał ci przeczytać terapeuta i wsiadasz do autokaru.
Książkę wyrzucasz na pierwszym
postoju.
Tak naprawdę to palisz za sobą
wszystkie mosty. Twoi rodzice są przekonani, że zostaniesz prawnikiem, ale ty im
przecież nie powiedziałeś, że złożyłeś papiery na zarządzanie dźwiękiem. W
końcu i tak nie będą ci wysyłać pieniędzy- są rzeczy ważniejsze, a ty masz już
dwadzieścia lat. I stypendium.
Prawdę mówiąc nie wyglądasz jak facet.
Można powiedzieć, że jesteś ładniejszy niż nie jedna dziewczyna. Czasami cię to
wkurza, ale kiedy pierwszy raz idziesz do klubu, zmieniasz zdanie. Faceci lecą
na ładnych chłopców.
You can’t avoid what’s coming to you tomorrow.Even if you close your eyes there’s no way.
Jesteś dość niski, jeżeli mam być
szczery. I naprawdę nie wiem, po co ci te blond kudły! Niby na start nowego
życia? Okej, twój wybór. Ja się kłócić nie będę.
Kiedy jesteś już daleko od domu,
stajesz się kimś zupełnie innym. Uśmiechasz się, żartujesz, nie przejmujesz
bliznami.. Tylko czasami, gdy nikt nie patrzy, ty zerkasz za okno i
zastanawiasz się coś się z tobą kurwa działo, że wylądowałeś tam, gdzie
wylądowałeś. I dlaczego rodzice zupełnie nie protestowali, gdy powiedziałeś, że
jedziesz niemal dwa i pół tysiąca mili, po tym całym koszmarze, jakim był
ostatni rok liceum? Czyżbyś już im się znudził?
A gdy ta miła pani w dyżurce akademika
pyta cię o nazwisko, uśmiechasz się tylko i odpowiadasz:
– Renji Walles.
Tak, witamy w pokoju 212.
***
Dzień dobry, się witamy, uśmiechamy i
takie tam. Nie gryziemy, lubimy wątki- długie, krótkie i nawet bezsensowne…
Nie pasowało mi w karcie, więc nie zostało wpisane, że Rena można spotkać
niemal wszędzie – od biblioteki po pierwsze spotkania każdego koła
zainteresowań, bo chłopak nie potrafi się zdecydować, co chce robić poza
zajęciami. I aktywnie poszukuje pracy…
Twarzy użyczył... Ren. Z zespołu Nu'est- w cytacie jest też ich piosenka i nawet link dla ciekawskich :)
Twarzy użyczył... Ren. Z zespołu Nu'est- w cytacie jest też ich piosenka i nawet link dla ciekawskich :)


[ Hm, szczerze mówiąc: Postać niesamowicie interesująca. Jestem ciekawa, jak się przystosuje. Może wątek? Oczywiście, jeśli chcesz. ]
OdpowiedzUsuńLorem.