Aktualności

Lucy Fitzgerald, Annabelle Sanders, Rose Deckard zostały usunięte.
Aktualnie czystki brak. Jak na razie! :D

11 sierpnia 2013

lucy in the sky with diamonds

Leia Adler
ur. 31 października 1992 roku
wydział humanistyczny, literatura
klub czytelnika, kółko nauk ścisłych
pokój numer 210

Właściwie to ma na imię Leanne, ale to imię jest beznadziejne. Gwiezdne Wojny są lepsze, więc funkcjonuje na świecie jako Leia, od kilku lat planując zmienić imię także w papierach. Książki od zawsze były całym jej życiem, sukcesywnie rozbudowuje swoją prywatną bibliotekę, całkiem już pokaźnych rozmiarów. Lubuje się zwłaszcza w fantastyce, bo przecież nie ma nic lepszego, niż elfy, krasnoludy, magia i inne rzeczy, które, jeśli ktoś się postara, istnieją naprawdę. Leia lubi udawać, że tak jest, z rozbawieniem obserwując zdezorientowanie ludzi, którzy nie wiedzą, czy żartuje, czy zwariowała. Żeby nie było zbyt humanistycznie, regularnie odwiedza kółko nauk ścisłych, oddając się rozkoszy liczenia i dociekania prawd tego świata, co powinien robić każdy szanujący się miłośnik fantasy. Chodzi w kolorowych sukienkach, bo są słodkie i dziewczęce, jednak przed butami na obcasach i kosmetykami ucieka jak przed ogniem. Zdarza jej się zapomnieć o grzebieniu, na szczęście włosy nie są takie niesforne, na jakie wyglądają. Jej matka jest święcie przekonana, że była w ciąży bliźniaczej, ale Leia wchłonęła swojego brata i stąd jej uwielbienie do kopania piłki, czy chodzenia po drzewach. Jakby to było dziewczętom zabronione. Dużo się śmieje, sepleni i ma krzywe nogi, a ludzie częściej nazywają ją uroczą, bądź śmieszną, niż ładną. Zdążyła się przyzwyczaić, liczy jednak, że znajdzie swojego elfa/krasnoluda/rycerza/Spider-Mana, który pokocha ją za jej wnętrze. W wolnym czasie, jeśli akurat nie czyta, to rysuje komiksy ze sobą i Peterem Parkerem w rolach głównych. Czasami zahaczy o innego, równie atrakcyjnego superbohatera. Lubi udawać, że jest mutantem, lubi tańczyć, choć nie potrafi. Śpiewanie idzie jej lepiej, śpiewa dużo, męcząc ludzi dokoła ciągłym mruczeniem pod nosem. Żałuje, że nie zabrała perkusji do akademika, wymyka się więc czasami na wydział muzyczny. Dużo mówi, nierzadko bez sensu, dużo się rumieni, plącze i ucieka. Potyka się o własne nogi, rzadko wiąże stare, znoszone tenisówki. Zobowiązania i głębokie uczucia są trudne. Wychowały ją matka i babcia, nie ma pojęcia jak kobieta powinna traktować mężczyznę, więc wszystkich traktuje jak kumpli. Lubi dobrą muzykę (dobra=stara w większości przypadków), dobre filmy, a jak zabierzesz ją do teatru, to za Ciebie wyjdzie. Piecze ciasteczka dla całego akademika.

Czy jestem jedyną, która nie była na poprzedniej odsłonie tego bloga?
Jeśli tak, to mam nadzieję, że tak czy siak, się tu zadomowię i mnie cieplutko przyjmiecie.
Moja kolejna postać taka jak wszystkie poprzednie. A co, bo lubię.
Buzia nieznana, znaleziona w odmętach tumblra.
W tytule Beatlesi.
Oddaję wam Leię, róba, co chceta!

5 komentarzy:

  1. [Rany, wybacz. Jak sprawdzałam ostatnio, to nikogo nie było. Już zapisałam kartę w roboczych.]

    OdpowiedzUsuń
  2. [ Dzień dobry, dobry wieczór. Ja wiem, tjn zgaduje, ze za Audrey Leia raczej nie wyjdzie, ale mogłyby się czasem wybierać razem do teatru,prawda? :D ]

    Audrey

    OdpowiedzUsuń
  3. [ Dlaczego jak to czytam to mam wrażenie, że ta dziewczyna umie wszystko? Jest humanistką, ale należy do koła naukowego. Śpiewa, tańczy, rysuje, gra w piłkę ( co nie jest w USA dziwne w przypadku dziewczyn bo tam to dziewczyny KOPIĄ piłkę- chłopcy nią rzucają.). Do tego wszystkiego dodajmy fantastykę, komiksy i fakt, że jest dziewczęcą chłopczycą. Ke?]

    OdpowiedzUsuń
  4. [ To nie jest tak, że ja się czepiam czy coś takiego. Zwyczajnie twoja postać powiewa Mary Sue, a to najgorsze co może być. Ja rozumiem, że można mieć wiele zainteresowań i takie tam, ale każdy musi się jakoś ograniczyć, prawda?

    No i proszę cię. Mówisz że blisko jest Hobbitowi i Wiedźminowi do Uncanny X-Men, Spider Mana, czy, Boże zlituj, Gwiezdnych wojen?]

    OdpowiedzUsuń
  5. [ Masz rację- rozmowa nie ma sensu. Napisałam ci tylko jakie mam wrażenie i nie, nie przeleciałam karty tylko wzrokiem. Szczerze mówiąc czytałam ją trzy razy i nic. Dalej mam wrażenie, że czytania kolejnej karty z serii Mary Sue.

    Co do książek- niestety nie zgodzę się. Obracam się w towarzystwie informatyków- programistów i grafików i żaden z nich nie sięgnie po nic co jest sci-fi. Film może, aczkolwiek niezbyt chętnie. Komiksy? Ludzie z polibudy śląskiej, a i owszem ruszą- mangi. A mówiąc o mangach komiks tylko pokazanie braku informacji.]

    OdpowiedzUsuń