Aktualności

Lucy Fitzgerald, Annabelle Sanders, Rose Deckard zostały usunięte.
Aktualnie czystki brak. Jak na razie! :D

13 sierpnia 2013

"In vitam communem sunt duae condiciones: screwed sursum aut aliquid, aut quis enarraverit vobis ex inferno."


Dante Kurtz

Pół Niemiec, pół Rosjanin
dwudziestopięciolatek,
Na piątym roku chirurgii na wydziale medycznym.
Właściciel poziomowego mieszkania, które dzieli z Tytanem.
Jeździ po mieście mustangiem shelby
Osobnik nie do ogarnięcia
Istny człowiek zagadka
Chodząca tajemnica
Nałogowy palacz
Młodszy o parę minut bliźniak.

Chcecie go poznać? Podejdźcie i spróbujcie zacząć rozmowę. O, ile wam się to uda zobaczyć chłopaka, który naprawdę wolałby być w innym miejscu jednak rodzinna tradycja wrobiła go w studia medyczne. Nastawiony pesymistycznie do chirurgii twierdzi, że będzie najgorszym Panem Chirurgiem, czego jednak nie widać w jego wynikach, tak naprawdę radzi sobie bardzo dobrze.
W życiu chłodny realista będący święcie przekonany, że nikogo nie potrzebuje i sam poradzi sobie najlepiej, to nastawienie już praktycznie zniszczyła pewna osóbka. Ma starszego brata bliźniaka, więc nie zdziwcie się gdy zobaczycie dwóch takich samych chłopaków w jednym miejscu. Kiedy jest zły zdarza się, iż mówi po niemiecku, to wszystko przez te nerwy. Kurtz jest typem, którego ogarnąć jest bardzo ciężko, drażni swoim istnieniem ludzi. Ponoć ukrywa emocje, ma wiele twarzy. Kiedy jest szczery, a kiedy nie to ciężko ocenić. Obserwuj go, wtedy może poznasz prawdę o nim.
_____________________
Witam, jest i Kurtz.
Mam słabość do tej postaci,
a ten blog wydaje mi się idealny by Dante tu był.
Mam nadzieje że się przyjmie dobrze ;)
Wszelkie wątki i powiązania jak najbardziej tak!
Kartę może rozbuduję gdy zostanie Kurtz lepiej poznany.

27 komentarzy:

  1. [Witamy :) Claire jak najbardziej zainteresowana wątkiem, ale niestety ja na razie nie wymyślę, bo muszę Cię wszędzie pododawać ;p]

    OdpowiedzUsuń
  2. [Jaki on cudowny *.* Na wątek jak najbardziej tak :3]

    OdpowiedzUsuń
  3. [To my się z Bastkiem witamy ładnie. :) ]

    Bastian

    OdpowiedzUsuń
  4. [ Hej ;) Beezus chętna na wątek. Jakieś propozycje? ;) ]
    Beatrice

    OdpowiedzUsuń
  5. [W takim razie ja też się zgłoszę po wątek, aby ci się nie nudziło (a mi przy okazji :D).
    W sumie mam pomysł na wątek, ale najpierw mam pytanie. Czy bliźniak Dante również chodzi do tego college'u?]

    OdpowiedzUsuń
  6. [To jeszcze fajnie by było, gdyby Dante i jego brat bliźniak byli kompletnymi przeciwieństwa. W sensie, że jego brat łatwo nawiązywałby kontakty z innymi i ogólnie miałby dużo przyjaciół, a Aredhel byłaby jednym z nich.
    I któregoś razu mogłaby ich pomylić. Podejść do Dante jakby był jej dobrym przyjacielem, zaczęłaby do niego gadać i się zwierzać :D Może wyjść całkiem zabawnie ^^]

    OdpowiedzUsuń
  7. [Witamy w BIC :D jest ochota na wątek z Biancą? :)]

    OdpowiedzUsuń
  8. [Możemy zrobić tak, że już się poznali, jak Sidney zwiedzała uniwersytet na przykład i Dante obiecał jej pokazać jakieś ładne miejsca na zdjęcia. Co ty na to?]

    OdpowiedzUsuń
  9. [No to ogólnie w głowie powstał mi jakiś obraz jego brata, ale jeśli coś ci nie pasuje, to mów. To w końcu twój brat xD Tak sobie pomyślałam, że jego brat mógłby być modelem. Studiuje sobie tutaj jakiś kierunek (nie ważny jaki), a dodatkowo pracuje jako początkujący model. I tak jakoś wyszło, że Aredhel zaprojektowała mu stroje na jego pierwszy "casting" i wygrał. I tak jakoś ich przyjaźń się pogłębiła. Ogólnie teraz dla Aredhel jego brat byłby jak taka stara, dobra przyjaciółeczka do plotek, której może się zwierzyć i w ogóle.
    Co o tym sądzisz?]

    OdpowiedzUsuń
  10. [Widzisz, czytam ci w myślach :P
    No to teraz tylko dodaj postać do wolnych, a ja zaczynam wątek. Muszę być to ja, ponieważ już mam szalony pomysł idealnie pasujący do Aredhel xD
    Ach... Jeszcze jedno! Nie mogę zacząć, nie znając imienia jego brata. Podaj mi jakieś i zaraz zacznę :D]

    OdpowiedzUsuń
  11. [za samochód rozstawiam nogi... no nie do końca, ale wątek chce ;d]

    Tabitha

    OdpowiedzUsuń
  12. [Hahaha xD Nie martw się. Postaram się opanować moje zdolności!
    No to zaczynam :D]

    Przeklęty Andy [tak chodzi o Andreasa xD]! Rudowłosa dobrze wiedziała, że chłopak nigdy nie przestrzegał punktualności, ale dzisiaj to już przesadził. Ile czasu jeszcze miała na niego czekać w tej przeklętej sali? Minęło już co najmniej pół godziny od umówionej godziny ich spotkania, a on co? Nawet nie raczył do niej zadzwonić? Aredhel obiecała sobie w głowie, że kiedyś wbije mu do głowy trochę troski o własnych znajomych. Niech ona tylko go zobaczy, to powtyka mu, co sądzi o takim traktowaniu jej osoby.
    Tego dnia Aredhel miała zobaczyć się z chłopakiem. Zresztą na jego własną prośbę! Andy poprosił ją, aby przyniosła mu kilka nowych rzeczy do przymierzenia, ponieważ niebawem miał nowy casting i naprawdę chciał dobrze wyglądać. A Aredhel była dobrą przyjaciółką, a przynajmniej starała się taką być, dlatego się zgodziła. A teraz co? Ugh.
    Dziewczyna ze złością wyszła na korytarz i rozejrzała się dookoła. A wtedy go zobaczyła! Stał pod ścianą i przeglądał coś w swojej komórce! Co za bezczelność! Ona na niego czeka w sali, a jemu wzięło się na przeglądanie jakiś głupich zdjęć?! Niech ona go dorwie w swoje łapy!
    - No nie, tego już za wiele. Ty to masz tupet! - stwierdziła ze złością, podchodząc do domniemanego Andy'ego. Chwyciła go za ucho niczym małego chłopca i pociągnęła w kierunku sali. Zatrzasnęła za nimi drzwi i rzuciła wściekłe spojrzenie zdezorientowanemu facetowi. - Teraz to mnie naprawdę wkurzyłeś! Ile można na ciebie czekać, człowieku? Obiecuję ci, że jak następnym razem poprosisz mnie o przysługę, to będziesz mnie po stopach całować, abym się zgodziła! A zresztą... Nie mam czasu. Zmarnowałeś już moje pół godziny, dlatego szybko, rozbieraj się! No na co czekasz?
    Skoro "Andy" nie reagował, Aredhel sama do niego podeszła i pociągnęła jego koszulkę do góry. Co prawda jej nie zdjęła, ponieważ opuszczone ręce chłopaka jej to niezwykle utrudniały.
    - No na co czekasz? Myślisz, że mam cały dzień na to, abyś się ze mnie zgrywał?

    [Hahaha xD Biedny Dante :D]

    OdpowiedzUsuń
  13. [podoba mi się taki pomysł, tylko powiedz gdzie mają się spotakć i zacznę(ale pewnie dopiero po 23 albo jutro)]

    Tab

    OdpowiedzUsuń
  14. [Kogo ja tu widzę, o.]/Javier

    OdpowiedzUsuń
  15. [O, mi jak najbardziej pasuje! A, że Dante ma mustanga <3 to może z dobroci serca podwozić czasem Bianeczkę na trening i pomagać jej ogarnąć jakiś początkujących, którzy panikują jak ktoś mocniej ich kopnie :D]

    Pomimo tego, że Bianka traktowała rękawice bokserskie jako swój największy skarb, a salę treningową określała mianem drugiego domu, czasami ją to wykańczało. Zostawanie do późna po zajęciach, przyjmowanie opłat od uczestników, uprzątniecie mat czy promocja ich klubu. Szef Bianci uważał najwidoczniej, że ta ma zdecydowanie za dużo wolnego czasu i wykorzystywał to, powierzając jej coraz to nowe obowiązki. Niejednokrotnie miała ochotę upodobnić się do kota zwiniętego w kłębem i przysnąć w kącie. Najczęściej zdarzało się to wtedy, gdy czekał ją późny powrót do domu, a komunikacja miejska była jedynym środkiem transportu jaki jej pozostawał. Z pomocą przychodził jej wtedy Dante. Poznali się przypadkowo niespełna trzy lata temu i narodziła się między nimi nić sympatii. Chłopak traktował ją jak młodszą siostrę, a ona nie miała nic przeciwko zwierzaniu mu się czy przyjmowaniu od niego pomocy. Czasami podjeżdżał po nią swoim mustangiem shelby, który wzbudzał zainteresowanie mieszkańców akademika. I na szczęście nie krzywił się, ani nie parskał śmiechem, kiedy Bianca powiedziała mu po raz pierwszy co takiego trenuje. Wręcz przeciwnie. Stał się jej pomocnikiem, a wszystkie uczestniczki zajęć specjalnie symulowały wyjątkowo bolesne uderzenie, byleby tylko zwrócił na nie swoją uwagę.
    Od kilku minut wystawała przed budynkiem akademika, wspinając się co chwila na palce i kołysząc na nich. Wychylała się do przodu, aby zobaczyć czy nie nadjeżdża samochód, na który czekała. Niecierpliwa to ona była, nawet, aż za bardzo. Czekała tylko, aż chłopakowi nabije się pięć minut spóźnienia i już wyciągałaby swój telefon. A co! Ona pozwala mu przychodzić na zajęcia i korzystać z wszelkich uroków tego sportu, a w zamian musi na niego czekać. Skrzyżowała ręce na piersi i wydęła dolną wargę do przodu, kręcąc z niezadowoleniem głową.

    OdpowiedzUsuń
  16. [No widzisz, ja zauważyłam Kurtza, bo mam sokoli wzrok. Cieszę się, że radocha jest, bo troszkę byłoby mi smutno, gdyby moja obecność została zignorowana całkowicie]/Javier

    OdpowiedzUsuń
  17. [Jak tylko coś wymyślisz to piszę się na ten wątek]/Javier

    OdpowiedzUsuń
  18. [Ok, może kiedyś go ktoś przejmie :D]

    Najdziwniejszą i najśmieszniejszą rzeczą w relacjach między Aredhel i Andy'm było to, że oboje nigdy nie wspominali o swoich rodzinach. Zazwyczaj rozmawiali na temat mody lub bieżących rzeczy, które działy się w ich życiu i jakoś nigdy nie mówili szczegółowo o swoich rodzicach czy rodzeństwo. Jasne, Aredhel wiedziała, że jej przyjaciel ma młodszego (gdyby wiedziała o ile, to prawdopodobnie zaczęłaby się śmiać). Nie wiedziała jednak najważniejszej rzeczy... Że jest to jego brat bliźniak.
    Zachowywał się dziwnie, zdecydowanie. Jasne, zdarzało jej się kilka razy kłócić z Andy'm, ale nigdy chłopak nie patrzył na nią takim wściekłym spojrzeniem. No i przede wszystkim nigdy nie zwracał się do niej w taki sposób. Jeszcze bluźnierstwo... Co ona takiego zrobiła? Przecież zawsze się tak zachowywali w stosunku do siebie. Był zły o to, że zaczęła go "rozbierać"? Nigdy nie sądziła, że Andy mógłby się oburzyć o coś takiego.
    - Weź, wyluzuj. Stało się coś dzisiaj, że jesteś taki wściekły? Najpierw spóźniłeś się pół godziny na nasze spotkanie, a teraz jeszcze to - zlustrowała go uważnym spojrzeniem, próbując odgadnąć, co się mogło wydarzyć. - Stawiam, że w szkole wszystko ok. Coś się stało twojemu młodszego bratu? A może coś nie tak w pracy? Wylali się? Przecież naprawę dobrze sobie radzisz przez aparatem i na wybiegu! Nawet jeśli to zrobili, to głowa do góry! Dopiero zaczynasz i na pewno załapiesz się jeszcze gdzieś indziej.

    OdpowiedzUsuń
  19. Chociaż sama była spóźnialska i wyjątkowo roztrzepana, nie lubiła na nikogo czekać. Potrafiła wrócić się trzy razy do akademika, bo ciągle o czymś zapominała. Autobusy uciekały jej prosto sprzed nosa, czarne koty przecinały drogę, a małe dzieci lubiły wjeżdżać w nią swoimi czterokołowymi rowerkami. Najgorzej było, kiedy się śpieszyła. Jakby światła wiedziały, że jest już spóźniona i specjalnie zmieniały się na czerwone. Nastawiła nawet swój zegarek na ręce o pięć minut do przodu. Nic to jej jednak nie dawało. Z czasem zrozumiała, że taka już jej uroda i nawet nie starała się z tym czegokolwiek zrobić. Bo i po co? Od kilku minut czekania nikt jeszcze nie umarł, prawda? Rzecz jasna nikt z wyjątkiem Bianki. Ona miała alergię na czekanie. Wyjątkowo groźną dla organizmu. Kiedy, więc tuż przy niej zaparkował shelby mustang, z impetem otworzyła drzwi wskakując do środka.
    -Zawsze tak mówisz... - skwitowała jego tłumaczenie i z naburmuszoną miną zapięła pasy. Nie umiała się na niego gniewać. Był jej przybranym, starszym braciszkiem. Tym od dobrych rad, od opiekowania się nią, od wybijania jej z głowy bzdurnych pomysłów i kopania w tyłek, kiedy wpadała w swoją kilkugodzinną depresję i uważała, że życie jest do dupy. Dante nie miał łatwego charakteru. Chyba wszyscy o tym wiedzieli, a Bianca przekonała się o tym, aż za dobrze. Sprawiał wrażenie mało przyjemnego, a mimp to, czuła się w jego towarzystwie całkowicie rozluźniona. Z nim było chyba tak samo. Nauczyli się na sobie polegać i to stało się najważniejsze.
    -Czasami przydałoby się, żebyś je poczuł - uśmiechnęła się do niego serdecznie i dała mu delikatnego kuksańca w bok. -To jak? Obstawiasz, że dzisiaj któraś omdleje, abyś zrobił jej usta-usta? - zachichotała cicho, nie kryjąc się z tym, że zachowanie swoich podopiecznych uważała za wyjątkowo idiotyczne. Gdyby tak bardzo ją to nie śmieszyło, z pewnością już dawno coś by którejś powiedziała. Na razie jednak świetnie się bawiła.

    [Nie ma sprawy, każdy ma taki dzień :D]

    OdpowiedzUsuń
  20. [ Jasne, na przyjaźń damsko-męską odpowiedź zawsze brzmi: tak. A skąd możesz kojarzyć to nie mam pojęcia. xD To kto zaczyna? Jeśli chcesz to mogę ja. ;) Jakieś sugestie - propozycje? ]

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. [Znów zapomniałam o podpisie. -.- Ostatnio ciągle zapominam. xD ]
      Beatrice

      Usuń
  21. Fakt, musiała wyglądać całkiem zabawnie, kiedy przerzucała wzrok z jednego chłopaka na drugi. Wpierw na jej twarzy pojawił się wyraz zaskoczenie, a następnie przeobraził się w coś, co mogło przypominać zrozumienia. A więc o to w tym wszystkim chodziło!
    - Aredhel - powiedziała ledwo świadomie, ściskając dłoń chłopaka. Swój wzrok miała jednak wbity w Andy'ego. - Idiota! Jesteś mi w stanie pieprzyć o tylu głupotach, ale tego nie raczyłeś mi powiedzieć, tak? A to całkiem istotne jest w końcu. Nawet nie wiesz jakaś awanturę zrobiłam twojemu biednemu bratu. Nawet zaczęłam go rozbierać! A co będzie, jak oskarży mnie o molestowanie? - stwierdziła, a na jej twarzy pojawił się uśmiech rozbawienia. - Dante, moje kondolencje za manie [nie znoszę tego słowa xD] takiego brata. Ale kurde... Naprawdę jesteście identyczni, a to trochę denerwujące - stwierdziła i podeszła do swojej torebki. Wyjęła z niej długopis, a następnie pewnym krokiem zbliżyła się do przyjaciela, rysując mu na twarzy krzywe serduszko. - Masz tego nie zmywać! Teraz przynajmniej będę was rozróżniać. Idiota z serduszkiem na twarzy i Dante. Świetnie. - Uśmiechnęła się szeroko wielce zadowolona ze swojego pomysłu.

    OdpowiedzUsuń
  22. Większość jej rzeczy leżała jeszcze w walizce, nie lubiła się rozpakowywać i zazwyczaj zabranie się za to zajmowało jej dobre kilka tygodni. Nie miała zamiaru tym razem zrobić wyjątku, najpotrzebniejsze rzeczy jedynie wyciągnęła i ułożyła na łóżku w równych odstępach. Obiecała sobie, że pójdzie dzisiaj na zdjęcia. Dochodziła godzina siedemnasta i jak się streści to znajdzie coś ładnego do końca godziny miękkiego światła, które łącznie z szóstą rano jest najlepszym czasem na zdjęcia. Z tylnej kieszeni wyciągnęła telefon i zadzwoniła do Dante, pamiętała o jego obietnicy pokazania jej tych wartych zobaczenia miejsc w Baltimore.

    OdpowiedzUsuń
  23. [To napisz mi na gg ten pomysł i odezwę się, gdy będę mogła.]/Javier

    OdpowiedzUsuń
  24. [Bardzo chętnie omówiłabym z Tobą wątek na gg 121027 :)]

    OdpowiedzUsuń
  25. [Wybacz, ale zdecydowałam się opuścić bloga. Piszę ci o tym, abyś już nie musiał/a odpisywać.
    I ogólnie usunę powiązanie jego brata z Aredhel ;) W razie czego, możesz napisać do mnie na e-mail]

    OdpowiedzUsuń
  26. Nie potrzebuje zobowiązań, nie chce ich, nie ma na nie czasu ani ochoty. Życie samo w sobie jest zbyt trudne i poplątane, by jeszcze zajmować się drugą osobą, jej potrzebami. Nie dałby rady znieść cudzych problemów, gdy jego własne przekraczają ludzkie pojęcie, mimo że wciąż siedzą w jego głowie, przyspawane niemal do niej. Męczy się życiem i innymi ludźmi, którzy są zaangażowani w ten żmudny proces oddychania tym samym powietrzem. Mógłby to zakończyć, a jednak największą oznaką masochizmu wciąż przecież jest życie i napawa go to taką agresją, takim niepokojem i złością, że nic dziwnego, że zabija się kawałek po kawałku, umiera z każdym papierosem, z każdym litrem wódki, z każdym kocim zadrapaniem. Dobrze mu z tym, mimo ze z całą resztą nie.
    Wraca do mieszkania na pieszo z głową spuszczoną w dół, rękoma schowanymi w kieszeniach. Przemierza ulice miasta, którego nienawidzi za to, że po prostu istnieje i czuje, że wpada w coś twardego, jakby właśnie zaliczył spotkanie z marmurem. Unosi wzrok do góry, marszcząc brwi i wie, że już kiedyś widział tego chłopaka. Wie też, że miał go w łóżku, nic poza tym jednak nie wbija mu się do głowy. Trudno, nie czuje się z tym źle, to tylko drobny wypadek, zaraz znów zajmie się nienawidzeniem świata na pełen etat.
    - Cześć – odpowiada, dochodząc do wniosku, że wymyślenie mu imienia według własnego upodobania byłoby chyba potraktowanie jako zachowanie niegrzeczne. Stoi przez chwilę w miejscu, nie za bardzo wiedząc, co ze sobą zrobić. W końcu stwierdza, że ruszenie się, wydaje się być najbardziej rentowne, więc unosi pytająco brwi, jakby czekając na jego zgodę, co samo w sobie jest zwyczajnie durne.
    Javier

    OdpowiedzUsuń