rocznik '91; student
Baltimore International College; filologia germańska
Saturday Morning Cafe; barista
kawaler w kawalerce bez kawalera
Twoje dłonie
to coś, co interesuje mnie najbardziej. Zaraz potem plecy - początek
wszystkiego. Piżmo i nikotyna, zapachy mieszające się ze sobą nieustannie.
Beznamiętne spojrzenie, niezakrzywiona linia ust, nic nonszalanckiego. Banał,
prostota, bezpośredniość. Dusza podzielona na dwoje: angol i esesman w jednym.
Do widzenia zamiast dzień dobry, obojętność w każdym calu. Zimne palce, gęsia
skórka, granatowe oczy. Nieugięte bydle. Jogging co wieczór, komiks przy
śniadaniu, papieros na balkonie tuż po. Szczerość ponad wszystko. Moje
t-shirty, twoje koszule. Prawa strona łóżka, zapalone światło. Burzowe noce.
Nie ma nic seksowniejszego od czytającego faceta. Zbyt mała kołdra. Schmitt,
Schmitt, Schmitt. Dylematy i trudne decyzje. Porozmawiajmy o sobie. Ulubione słowa,
zdjęcia na lodówce, niemy zegar. Alergia na sierść i nietolerancję. Szuranie
kapci w korytarzu. Szepty nocą, spragnione usta, niecierpliwe dłonie. Pozwolę
sobie nie kończyć. Otwarte okna, zamknięte drzwi. Mój kubek. Poplamione listy
zza granicy. Trzy paczki na zapas. Symbolika obrączki na palcu. Wyrachować,
wychowany, wyrachowanie. Rodzina? A co to takiego? Kawa o każdej porze dnia.
Wierność nas zgubi. Ucisz, uspokój, ugłaszcz. Łaskotki na szyi, słaba głowa,
uzależnienie silniejsze niż ja. Godna podziwu cierpliwość. Więcej pokory nie
zaszkodzi. Każda noc jest pamiętna. Pomyśl, zanim się odezwiesz. Poliglotyzm,
wygórowane ambicje, siły na zamiary.

[rocznik 93? Chyba pomyłka musi być :)]
OdpowiedzUsuń[Ejj, ja wiem, że w regulaminie chyba nie ma odstępu między kartami, ale trzy minuty? :(]
OdpowiedzUsuńLeia
[ Cudowny. Mam nadzieję, że nie masz nic przeciwko ewentualnemu powiązaniu pomiędzy Audrey a Lucasem. Tak... To dobry wieczór.]
OdpowiedzUsuńAudrey
[Zniknęłaś i się nawet nie pożegnałaś, tramwajarzu jeden! Ty masz pojęcie, jak tej mojej Kostce smutno było, kiedy nie miała już z kim wątkować, bo sobie poszłaś i jej Adama zabrałaś? ;_;]
OdpowiedzUsuńMercedes
[Ale ma spodnie.]
OdpowiedzUsuń[Nie masz życia, pedaule -.-]
Usuń[Zaraz Administracja się dowie, jak brzydko się do mnie odzywasz.]
Usuń[ Kurde.. Co oni chcą od tych spodni no... Klata dobra :D]
OdpowiedzUsuń[A co ja tam wiem, ja nic nie wiem. Wiem tylko, że byłaś, a potem Cię nie było i o. A że nick charakterystyczny, a ja wielkie nadzieje na wesołą historyjkę miałam, to zapamiętałam.
OdpowiedzUsuńLuka, miły pan, ale ja nie bardzo wiem, co ja mam z nim tu zrobić właśnie, niestety.]
Mercedes
[Sprostowanko drobne, bo te bliźniaki to różnej płci są. :D Ale poza tym w sumie czemu nie. Zawsze potem można ich zrzucić z balkonu albo wepchnąć pod inny pociąg.]
OdpowiedzUsuńMercedes
Kiedy przez cztery godziny wysłuchuje się informacji o zmianach ustaw cywilno-prawnych, czy o kolejnych akcjach uświadamiających, w końcu ma się dość. Dodajmy do tego, że wokół niego tak naprawdę nie było żadnego singla i już mamy obraz popołudnia Archera, który mimo dużych chęci zaczynał się zastanawiać, w co tak właściwie się wpakował. Owszem, jego ciasto zostało ciepło przyjęte- powiedzieli, że czuć od niego zaangażowanie na kilometr, ale sam Fairley chyba nie był pewien czy powiedzieli tak by poprawić mu humor, a tak naprawę myśleli, że potraktował poważne stowarzyszenie jak… spotkanie AA? Dlaczego miał takie właśnie wrażenie?
OdpowiedzUsuńArcher wyszedł z budynku GLCCB lekko podminowany i z niezbyt dobrym pomysłem by resztę wieczora spędzić na sukcesywnym doprowadzaniu się do stanu nietrzeźwości. Doskonale zdawał sobie sprawę, że nie miał zbędnych pieniędzy, które mógłby na to wydać, więc musiał dać sobie spokój z marzeń o błogim odpłynięciu. Inaczej kiedyś trafi do tego AA.
Zamiast do baru udał się do kawiarni. Skoro nie może upić się alkoholem to zatopi smutki w frappe z bardzo, ale to bardzo miłym dodatkiem baristy, na którego miał czelność gapić się już któryś dzień z rzędu. A może istniała też opcja, że wcale nie chodził tam na kawę ( w końcu sam potrafi zrobić całkiem niezłą) tylko po to by pogapić się na… Lukasa? Wyciągnął jego imię któregoś razu od jednej z kelnerek i wcale nie żałował. Metodą małych kroczków w końcu go pozna. Kiedyś… Może.
Nie był pewien, czy dobrze zrobił, ale jednak starał się nie tracić optymistycznego podejścia do dzisiejszego dnia. W gruncie rzeczy tak naprawdę cieszył się na to spotkanie. Mimo tłumu ludzi, jaki otaczał go, odkąd pojawił się w akademiku, czuł się czasami całkiem samotnie, a przecież należał do całkiem towarzyskich osób. Myśl o tym, że ma okazję odświeżyć starą znajomość wywoływała uśmiech na jego twarzy.
OdpowiedzUsuńOto bowiem zmierzał na spotkanie z Lucasem, swoją emocjonującą, szczenięcą historią miłosną. Za czasów klocków i przytulanek dogadywali się całkiem nieźle. Czemu więc by i tego nie powtórzyć? Zabawne, kilkuletni Bastek już kierował swe spojrzenie na chłopca ze starszaków, podczas gdy dziewczyny zdecydowanie były ble. Za to Lukas... kolegowanie się z nim zdecydowanie przynosiło korzyści, bowiem młodsze dzieciaki niespecjalnie chciały podbierać zabawki tym starszym. Bastek nie wszystko pamiętał z tamtych czasów, ale akurat z relacji z nim całkiem sporo. Na te wspomnienia zawsze uśmiechał się i czasem myślał o tym, że fajnie byłoby to wszystko powtórzyć, ale tym razem w nieco bardziej prawdziwym życiu. Ich znajomość ciągnęła się jeszcze trochę w szkole, a potem nagle wszystko się urwało. Bastek wylądował gdzieś całkiem daleko od swojego dobrego kumpla, w którego wpatrywał się z taką fascynacją i z którym całkiem miło szło się za rękę. Czy to była miłość? Dzieci jak to dzieci, choć bywały chwile, kiedy mówili sobie rzeczy raczej niecodzienne i zdecydowanie dziwne jak na przyjaciół.
Tymczasem minęło kilkanaście lat i miał go zaraz zobaczyć. Jak bardzo się zmienił? Czy wciąż był tym samym, tak bardzo fascynującym chłopakiem? Miał mnóstwo pytań, ale póki co musiał trochę poczekać na odpowiedzi. Neutralne miejsce, najzwyklejszy park, ale pewnie później zdecydują, dokąd pójść dalej.
Oparł się o drzewo i zamknął oczy, czując, jak wiatr przyjemnie muska jego twarzy. Chyba w jakimś stopniu nie mógł się doczekać tego spotkania, choć nie wiązał z nim większych nadziei.
Bastek
[Czatowanie pod drzwiami jest w porządku, tylko w tej wersji Mercedes nie ma starszego brata, którego mogłaby się uczepić, a ona pod drzwiami Luki chyba raczej by nie czatowała jednak. Luka czatowałby pod jej drzwiami? Chyba że klucze do swojej kawalerki by chłopak zgubił, a w jednym bloku by mieszkali. Kawalerka to raczej na parterze, więc Mercedes wchodząca do bloku widzi biednego faceta siedzącego na wycieraczce, no to go zgarnia do siebie na to pierwsze czy drugie piętro, sadza w kuchni, daje herbatę ciepłą, a potem idą sobie na balkon zapalić, o. O ile oczywiście Luka gubi klucze, bo tego to ja nie wiem.]
OdpowiedzUsuńMercedes
[Miałam się odezwać, to się odzywam ^^ ]
OdpowiedzUsuńAudrey
[Witam. Jakiś pomysł na wątek?]
OdpowiedzUsuńTabitha
[O. ciekawy pan. Wyrażam chęć na wątek :)]
OdpowiedzUsuń[Ja Ci w sumie powiem, że to głupi pomysł nie jest. Bo mnie samej coś tak nie zaskoczyło tutaj, dwa blogi to chyba za dużo jak na raz dla mnie, więc prawdopodobnie będę się zmywać. Jeśli masz ochotę, to pisz - 41033188. Na bank powinnam być dzisiaj jakoś tak wieczorem, koło osiemnastej/dziewiętnastej. ;)]
OdpowiedzUsuńMercedes
[Ach, bardzo fajny pan :) Może byłaby jakaś chęć na powiązanie? :33]
OdpowiedzUsuńRoselyn